Dziś we wpisie coś zupełnie innego niż zawsze. Postanowiłam podzielić się z Wami moim TOP 10 rzeczy jakich nie ubierać dziecku ;) Nie ma co owijać w bawełnę, dlatego przejdźmy do konkretów ;)

1. Skarpetki i sandały.

To już klasyka. Niby każdy wie, a jednak nie do końca… Po co zakładać dzieciom skarpetki do sandałów? Przecież jak jest gorąco wystarczą same sandały, a jak jest chłodno, to lepiej ubrać pełne buty. Pamiętam jak w najgorętszy dzień tego lata, stojąc w kolejce zobaczyłam tatusia wraz z dwoma synami i wszyscy mieli założone skarpetki do sandałów! To dopiero „rewia mody” ;)

2.Różowe okulary z bazaru.

Ani to nie chroni dobrze oczu ani to nie jest ładne… Lepiej zainwestować parę złotych i kupić dziecku porządne okulary, które wystarczą na parę lat! Część z Was powie, że nie warto, że się porysują, dziecko je połamie… Niestety wszystkie (!) okulary da się zniszczyć, ale są takie stworzone specjalnie dla dzieci, przy których trzeba się bardziej postarać. My takie mamy, są zrobione z elastycznego materiału, dzięki któremu dzielnie znoszą wszelkie wypadki :)

3. Torebki stylizowane na dorosłe.

Okropne! Jak dla mnie to jest chyba najgorsze… Brakuje tylko makijażu.

4. Buty na obcasie.

No dobra, to chyba jest gorsze! Dziecięce buty na obcasie dla mnie są nie do przełknięcia i chyba nikomu nie muszę tłumaczyć dlaczego. Lekko podwyższony obcas w jesienno-zimowych butach jest do zniesienia, ale bez przesady…

5. Naszyjniki.

Naszyjniki odpadają przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo naszych dzieci. Jeśli uprawiamy jakikolwiek sport, to w pierwszej kolejności zdejmujemy wszelkiego rodzaju biżuterię. Dzieci poruszają się cały dzień… skaczą, biegają, robią fikołki… Nie wiele potrzeba do nieszczęścia. Poza tym ładnych naszyjników dla dzieci jest jak na lekarstwo.

6. Kolczyki.

Kiedyś już o tym pisałam i wywiązała się z tego niezła dyskusja. Wiem, że wiele z Was się ze mną nie zgodzi mówiąc na przykład, że przebiły dzieciom uszy kiedy były jeszcze malutkie i nic nie pamiętają. Jak dla mnie widok „dziecko + igła” jest nie do zniesienia. Ból przy przekuwaniu, gojąca się rana, zakażenia… masakra! Nie mówiąc już o tym, że dla mnie kolczyki u dzieci to rzecz zupełnie zbędna, która pozbawia je naturalności.

7. Bluzki z postaciami z bajek.

Ja staram się ubierać dziecko przede wszystkim wygodnie, ale też tak jak sama bym chciała być ubrana. Zamiast różowej koszulki z kucykiem pony, wolę jej kupić tę zabawkę.

8. Cekiny i brokat.

Sypie się to, odpada, niepotrzebnie świeci… a po jakimś czasie, świeci tylko tam gdzie zostało. Nie i koniec.

9. Dziewczynki na różowo, chłopcy na niebiesko.

To pierwsze co robimy… ubieramy dziewczynki w bladoróżowe, a chłopców w bladoniebieskie body, które z czasem przybierają tylko na intensywność koloru. Tak zaczynamy szufladkować… dziewczynki na różowo, chłopcy na niebiesko… dziewczynki bawią się lalkami, chłopcy samochodami… kobiety do garów, mężczyźni do pracy itd.

10. Spódniczki i sukienki na rower i plac zabaw.

Spódniczki i sukienki na rowerze czy placu zabaw przede wszystkim są niewygodne i niepraktyczne. No i po co Wasze dziecko ma pokazywać wszystkim dookoła swoje majtki?

Fotolia_41248947_XSb

To jest oczywiście mój punkt widzenia, z którym nie każdy z Was musi się zgadzać. Napiszcie w komentarzach jakie jest wasze TOP i dajcie znać czy chcielibyście przeczytać więcej takich wpisów :)