by Karolina

To tego miejsca w nowym mieszkaniu nie mogę doczekać się najbardziej!

Dom, Konkurs, Testujemy - Szafeczka - 20 września, 2018

Jak już część z Was wie, okazało się, że nasze mieszkanie prawdopodobnie będzie wcześniej gotowe do odbioru! Chyba nie musze Wam mówić jak bardzo się z tego cieszę! Jednak w związku z tym musimy ostro przyspieszyć z organizacją… bo w sumie poza samym projektem wstępnym pomieszczeń i elektryki to nic nie mamy ;) Brawo my!

Oczywiście w związku z tą radosną nowiną, w nowym mieszkaniu myślami jestem coraz częściej. Jasne, ten gorący okres wykończeniowo-przeprowadzkowy jest sporym wyzwaniem, a według niektórych podobno najlepszym testem trwałości związku małżeńskiego ;) Jednak gdy sobie wyobrażam nas w nowym miejscu, takim całkowicie naszym, czuję że nic mi nie jest straszne! Zwłaszcza, że mam tam kilka takich „smaczków”, których najbardziej nie mogę się doczekać. Jednym z nich jest… garderoba! Ja wiem, garderoba, nic specjalnego dla wielu, ale moja będzie wyjątkowa, bo prawdziwie wywalczona!

Ponieważ zdecydowaliśmy się na zakup mieszkania w mieście, nie mamy iście pałacowych przestrzeni do zagospodarowania i trzeba wykazać się sprytem. Na szczęście kupiliśmy mieszkanie na tyle wcześnie, że mogliśmy jeszcze dokonać zmian w układzie ścian. Pierwsze co zrobiliśmy to… pomniejszyliśmy sypialnię na rzecz garderoby. Marzyła mi się garderoba już od dawna! Nie będzie ona zbyt duża, ale na pewno większa niż wstawiona czy zabudowana szafa w sypialni. Niebawem będziemy zabierać się za projekty i wizualizacje, to z pewnością pochwalę się nimi i zapytam o Wasze opinie :)

Mam tylko nadzieję, że zmieści się w niej wszystko co planuję, bo mam już kilka takich rzeczy, które teraz muszę gdzieś upychać po szafach. Nie wspominając o samych ubraniach i butach, których układanie to czasem niezły Tetris. Dlatego też przy każdej zmianie „garderoby”, jak na przykład z letniej na jesienną, robię wielkie wietrzenie szafy, przegląd i reorganizację. Uwierzcie mi, nie chciałybyście wtedy widzieć jak wygląda mieszkanie ;) Natomiast mam pewien trik, bez którego takiego wietrzenia totalnie sobie nie wyobrażam! Otóż wszystkie rzeczy po kolei przed ponownym włożeniem do szafy daję na wieszak i odświeżam oraz prasuję parą. Trwa to kilka sekund, a ubrania wyglądają jak świeżo wyprane i wyprasowane. Nic dziwnego, że z takiego samego rozwiązania korzystają w sklepach odzieżowych ;)

Dlaczego tak, a nie żelazkiem? Prasowacz parowy (u mnie SteaMaster) zastępuje mi żelazko w większości przypadków już od 5 lat nie i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Żelazko mam dość duże, wiecie taką stację parową i nie chce mi się go wyjmować na jedną czy dwie rzeczy. Samo prasowanie parą jest wygodniejsze niż jeżdżenie żelazkiem, a do tego rozkładanie deski, chowanie… Żelazko raczej idzie w ruch do rzeczy większego kalibru, jak do prasowania pościeli czy ewentualnie koszul.

Na co dzień prasuję ubrania tuż przed wyjściem steamerem, tak na bieżąco, bo jest szybciej, wygodniej, a ubrania są na bieżąco odświeżane. No i żadnemu mężczyźnie nie jest straszne takie prasowanie, więc i Adrian z niego korzysta, a ja nie muszę prasować jego ubrań! W zestawie mamy dwa wieszaki, więc łatwo przygotujemy sobie wszystko od koszulki po długi płaszcz. Do zadań specjalnych jest nakładka ze szczotką na dyszę, która pomoże w wyczesaniu tkanin z dłuższym włosiem. Całe urządzenie już widzę oczyma wyobraźni w mojej garderobie. O tak!

Steamer świetnie sobie radzi z dużymi zagnieceniami, ale również przy odświeżeniu płaszczy czy kurtek, na przykład podczas przeglądu i wymiany garderoby na jesienno-zimową. Co oczywiście robię z wielkim bólem serca…

KONKURS!

Dla tych którzy tak jak ja wcale nie cieszą się z konieczności wietrzenia płaszczyków i kurtek, mam konkurs. Ok, dla reszty też ;) Dla wszystkich, bo taki prasowacz od SteaMaster przyda się każdej z nas! Do wygrania jest właśnie jedno takie urządzenie!

Co musisz zrobić? Napisz krótko na co wykorzystasz zaoszczędzone minuty przy prasowaniu :) Na głoszenia czekam do 30.09.2018, a wynik ogłoszę w tym wpisie do 3.10.2018. Powodzenia!

WYNIK

Mamy zwycięzcę! Tak, tak, zwycięzcę! To u nas dość wyjątkowa sprawa, z racji zdecydowanej większości kobiet, które tu zaglądają… ale tak nas Bartosz urzekł swoim komentarzem, że musiał wygrać ;) Gratulujemy, a zwycięzcę prosimy o kontakt mailowy :)

Na pocieszenie, mam dla Was kod rabatowy od SteaMaster (na stacjonarne prasowacze)! Na hasło „szafeczka” otrzymacie rabat 10%! Nie ma na co czekać, bo kod działa do 17.10.2018! ;) a poniżej wklejam zwycięski komentarz:

Wiem, dziwnie to brzmi, ale w naszym domu prasuję ja ;) Zaczęło się, kiedy moja żona razem z naszym maleństwem była w szpitalu po porodzie dużo dłużej niż się spodziewaliśmy. Nie miałem wyjścia i musiałem radzić sobie sam z ubraniami do pracy. Kilka wpadek zaliczyłem, ale to pomińmy :) Łatwo nie było, ale zrozumiałem czemu żona zawsze tak narzekała na prasowanie. Pierwsze dni w domu w trójkę też nie należały do najłatwiejszych, więc dalej szykowałem się sam. I tak jakoś już zostało do dziś. Też nie lubię prasować, ale widząc ile żona robi dla nas, dla domu, ile ma obowiązków… nie mam sumienia patrzeć, jak męczy się nad deską do prasowania. Dlatego wygranie tego SteaMastera byłoby podwójną wygraną. Mi po prostu byłoby dużo łatwiej, ale chyba najbardziej ucieszyłaby się z tego moja ukochana. Dlaczego? Bo w zaoszczędzonym czasie zabrałbym ją na kurs tańca. Ten, który zaczęliśmy przed ślubem, a którego nigdy nie skończyliśmy przez natłok obowiązków. Zleciało nam już sześć lat i kompletnie o tym zapomnieliśmy. Ale nie jeden raz udało mi się podpatrzeć jak z wdziękiem porusza się w rytm piosenki z radia w trakcie zmywania naczyń albo odkurzania. Na weselach obtańcuje wszystkich facetów z rodziny, kiedy ja już wymiękam. Taka 1 lekcja w tygodniu to byłby wspaniały czas dla nas, żeby wyrwać się od natłoku codziennych obowiązków, a już na pewno bardzo udana chociaż niesztampowa randka :) Pamiętam, że gdy miałem jakieś 20 lat moja babcia poważnie zachorowała. Kiedy ją odwiedzałem, prosiłem żeby opowiadała mi o swojej młodości, o dawnych czasach. I tym co najczęściej wspominała były właśnie takie chwile. Niby nic wielkiego, proste małe codzienne radości, a zostają człowiekowi w głowie na całe życie. Myślę sobie, że nam właśnie takich momentów brakuje w tej codziennej gonitwie nie wiadomo o co.

wpis został przygotowany przy współpracy z marką SteaMaster

Udostępnij wpis

156 komentarzy

  • Weronika 20 września, 2018 at 15:47

    Cudeńko! Myślę, że zaoszczędzony czas przeznaczę dla siebie samej. W biegu codziennych obowiązków tak łatwo zapominamy o sobie, dlatego jakieś domowe spa czy chwila z książką będą idealne.

    Odpowiedz
  • Milena 20 września, 2018 at 19:09

    Też mi się marzy od zawsze garderoba. Właśnie szukamy z Narzeczonym wspólnego gniazdka, więc może uda mi się to marzenie spełnić ;) Sypialnia może być tylko z miejscem na łóżko! Zdecydowanie wolę mieć garderobę.

    A co do konkursu to zaoszczędzone minuty wykorzystałabym na zrobienie maseczki, bo nigdy nie mam na to czasu. Ba! Nawet zapominam ją kupić :D

    Odpowiedz
  • Żaneta 20 września, 2018 at 19:18

    Super do mojego nowego domku też by się takie cudo przydało. Tak samo rano przed wyjściem prasuje ubranka dla siebie i córci do przedszkola, także ten czas bym wykorzystała na poranną kawę w łóżku( bo zawsze pita w pospiechu) zupełnie inaczej smakuje
    Relax, kawa i chwila dla siebie – dzien od razu zacznie sie lepiej

    Odpowiedz
  • Izabela 20 września, 2018 at 19:31

    Zaoszczędzony czas chętnie poświęciłabym na zabawę z moim ukochanym pupilem. Natłok codziennych, kobiecych obowiązków sprawia,że brakuje mi odrobiny czasu by poświęcić go też innym, czasami zapomnianym przez człowieka. Chociażby ukochanemu psu, któremu wspólna zabawa sprawia ogrom radości!

    Odpowiedz
  • Izabela 20 września, 2018 at 19:35

    Zaoszczędzoną chwilę chętnie poświęciłabym na zabawę z moim ukochanym pupilem. Natłok codziennych, kobiecych obowiązków sprawia,że brakuje mi odrobiny czasu by poświęcić go też innym, czasami zapomnianym przez człowieka. Chociażby ukochanemu psu, któremu wspólna zabawa sprawia ogrom radości!

    Odpowiedz
  • Monika 20 września, 2018 at 19:39

    Zaoszczędzony czas przeznaczyłbym na spacer z córką bo uwielbia spacery przez park o każdej porze roku wiosną szuka ptaszków i pączków na drzewach, latem chronimy się w cieniu drzew przed słońcem, jesienią biegamy przez liście a zimą wygłupiamy się w sniegu, nie mamy na to dużo czasu bo pracuję i te minuty zaoszczędzone były by świetnie wykorzystane wspólnie pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Anita 20 września, 2018 at 20:04

    Zaoszczędzony czas z tym cudownym wynalazkiem wykorzystałabym na pieczenie ciasteczkek z dziećmi. To zawsze długo schodzi i brakuje mi na to czasu… Później natomiast układalibyśmy puzzle zajadając się wcześniej upieczonymi smakołykami. Ja uwielbiam układać tak jak i syn jesteśmy na etapie uczenia naszej 2 latki i nawet dobrze jej idzie póki co na 30 elementów :D

    Odpowiedz
  • Magdalena Z 20 września, 2018 at 20:15

    Nawet nie wiedziałam, że takie cudo jest :) dzięki takiemu urządzeniu mogłabym nie stać godzinami przy desce ze znienawidzonym żelazkiem :( Kiedy dolewam do niego wodę ono przecieka i czasami się zastanawiam kiedy mnie prąd kopnie? muszę to robić powoli i tracę czas ….dzięki temu mogłabym więcej czasu poświęcić swoim dzieciom .Moglibyśmy razem grać w gry planszowe, na które brakuje nam czasu . Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  • Agnieszka 20 września, 2018 at 21:00

    Już nie mogę się doczekać ile książek przeczytam jak wygram konkurs

    Odpowiedz
  • Marta 20 września, 2018 at 21:00

    Nie będę odkrywcza gdy odpowiem ze na sen. Wieczor to jedyny moment kiedy z mężem możemy zasiąść przy ulubionym serialu na netflixie i nawet przez myśl nie przeszłoby mi poświęcenie tego czasu na prasowanie. U mnie wiec prasowanie odbywa sie rano, a ze lubię spać i każda minuta snu rano cenna po mieszkaniu fruwają ciuszki moje męża i dzieci…. wlasnie dzieci ! każdy kto je ma wie ze góra prania nie kończy sie nigdy :) Steamaster ukradnie dla mnie dodatkowe minuty snu… dla zapracowanej mamy na wagę złota ;)

    Odpowiedz
  • magda 20 września, 2018 at 21:02

    Zaoszczedzony czas na pewno przeznaczylabym na nauke jezyka angielskiego. Jestem na siebie zla ze zawsze TYLKO uczylam sie go w szkole, a jego znajomosc na poziomie zaawansowanym jest mi teraz potrzebna nie tylko na wyjazdach ale tez w pracy. Mimo to, zawsze lepiej pozno niz wcale i teraz kazda wolna chwila to szkolenie jezyka

    Odpowiedz
  • Paulina mama 3 20 września, 2018 at 21:03

    Witajcie dziewczyny ❤️
    Jestem mamą trojeczki, 6-cio letniej Nadelko , dwu letniego Frania i 5-cio miesięcznego Piotrusia. Także prania i ubrań do prasowania u nas nie brakuje a zaoszczędzony czas zdecydowanie poświęciłbym dzieciom ❤️

    Odpowiedz
  • Magda 20 września, 2018 at 21:06

    Przydałby mi się, ja nie znoszę prasować i zwykle zabieram się za to jak mam stertę z 3-4 tyg leżącą na pufie w sypialni a raczej przewracającą się na podłogę- to znak, że już nie ma na co czekać. Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na czytanie książek, wyjście do kina z rodziną, wspólny spacer, a może domowe SPA? W końcu coś się należy za uporanie się ze sterta prania ;-)

    Odpowiedz
  • Adrianna P 20 września, 2018 at 21:12

    Uwielbiam prasować! Mogę stać godzinami i jeździć żelazkiem po materiale, a potem wieszać wszystko na wieszaki czy składać i układać w szafie :) Super, że będziesz miała w mieszkaniu garderobę!

    Zaoszczędzone minuty przy prasowaniu wykorzystam na czytanie bajek mojej młodszej siostrze. Więzi rodzinne są najważniejsze, a radość mojej siostry przy czytaniu bajek bezcenna :)

    Odpowiedz
  • Aleksandra 20 września, 2018 at 21:20

    Gratulacje z zakupu mieszkania :)
    Mój zaoszczędzony czas z prasowania poświęcę oczywiście na dodatkowy spacer w ciągu dnia z moim psiakiem Każda wolną chwilę wraz z moim narzeczonym (który na codzień nosi koszule, wiec wiecie ile schodzi na to czasu….‍♀️ ) poświęcamy na spacery z naszym Pakiem, oraz na spędzanie czasu na polu lub na dworze jak kto woli Jesteśmy taką mała rodzinką a naszego prawie dwuletniego psiaka, który jest podróbą labradora za 40zl z olx-(mama labrador, tata niewiadomo, przynajmniej dzięki nam nie trafił do schroniska ) traktujemy jak dziecko..
    dosłownie haha. Więc zapewne, ten czas poświęcimy jemu oraz sobie nawzajem Wszystkie relacje ze spacerów relacjonujemy na insta, bo przecież Pako też ma insta haha no ale nie będziemy się tu reklamować chodzi mi o to, że jesteśmy wiarygodni haha P.s. z tymi koszulami mojego Piotrka to serio masakra jest…Całuski dla Waszej wspaniałej trójki od naszej trójki również z Krakowa

    Odpowiedz
    • Aleksandra 20 września, 2018 at 21:22

      Rany nie dodało mi emotek i dziwnie ten wpis wygląda, tak bez uczuć haha :P a całuski do Was w nim przesyłałam :D

      Odpowiedz
  • Dominika M. B 20 września, 2018 at 21:23

    Zaoszczedzony czas przeznaczylabym na jeszcze więcej zabaw i gier z moja dziewieciomiesiaczną księżniczka. Przy malym dzuecku jest góra prasowania. To zaoszczędzone GODZINY a nie minuty :)

    Odpowiedz
  • Karolina Wilk 20 września, 2018 at 21:32

    Garderoba to chyba marzenie każdej kobiety moja imienniczko! Tak jak i SteaMaster! A moje zaoszczędzone minuty zapewne wykorzystałabym na to, żeby wreszcie się nigdzie nie spóźniać! Haha tak jestem spóźnialska, a ubrania zawsze prasuje „po czasie” a wyciąganie deski do prasowania i żelazka, gdy ma się mało miejsca w mieszkaniu to udręka! Od października idę do swojej pierwszej pracy, także SteaMaster przyda się idealnie, żeby wyglądać elegancko i się nie spóźnić!

    Odpowiedz
  • Sara 20 września, 2018 at 21:34

    Super rozwiązanie! Zaoszczędzony czas poświęciłabym na dłuższą chwilę relaksu przy książce lub rozwijanie przeróżnych pasji :)

    Odpowiedz
  • Klaudia 20 września, 2018 at 21:35

    Garderoba, ah… Ja mam swoją wymarzoną w wynajmowanym mieszkanku na studiach :) Takie cudo idealnie by tam pasowało. ;)
    Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na SEN – jako studentka często mi go brakuje i zdarza się, że prasuje o 2 w nocy

    Odpowiedz
  • Sara 20 września, 2018 at 21:37

    Super rozwiązanie! Zaoszczędzony czas poświęciłabym na rozwijanie różnych pasji lub dłuższą chwilę relaksu przy książce. Ach, marzenie… :)

    Odpowiedz
  • Agnieszka 20 września, 2018 at 21:39

    Takie 5 minut dłuższego snu w poniedziałek, niekiedy może być zbawienne, zawsze prasuje przed wyjściem więc popołudniu także przyjemnie by było mieć więcej wolnego czasu, który z pewnością był by wykorzystany na netflixa, spacer z chłopakiem rozmowę z mamą lub powtórki przed kolokwium

    Odpowiedz
  • Magda 20 września, 2018 at 21:40

    Zaoszczędzony czas chętnie przeznaczyłbym na na dłuższy sen, bo tego na studiach (nauka po nocach, wstawanie skoro świt- już się nie mogę doczekać!) brakuje mi najbardziej a przy okazji w końcu wyglądałaby jak człowiek na ulicach mojego ukochanego Krakowa bo byłabym od stóp do głów wyparowana!

    Odpowiedz
  • Izabella 20 września, 2018 at 21:54

    Ogólnie prasowanie para, mycie podłóg parą super sprawa! Polecam mop parowy zwłaszcza z odkurzaczem to dopiero oszczędność czasu.
    Zaoszczędzony czas przeznaczyłbym rano na poranna kawę a wieczorem na chwile z ksiazka zbliżają sie zimne dni i wieczory, zawsze prasuje córeczce piżamkę na noc zeby miał ciepłą i rano ubranka aby nie straciła ciepła spod koludry ❤️ Taki mały gest a uśmiech dziecka o „dziękuje mamusiu” miód na serce ❤️

    Odpowiedz
  • Natalia 20 września, 2018 at 21:55

    Bez wątpienia więcej czasu który zyskam o poranku pozbywając sie zwykłego żelazka poświęce na spacery z moim 1,5 rocznym psiakiem myśle ze nie tylko ja bede zadowolona z efektów nowego gadżetu w domu ale i on bo bede mogła poświecić mu więcej czasu

    Odpowiedz
  • Sylwia 20 września, 2018 at 22:06

    …można tak wiele zrobić, gdy nie trzeba prasować. Na przykład rano przed pracą, zamiast stać przy desce do prasowania, pokazałabym mojej rocznej córeczce, jak budzi się miasto. Pokazałabym jej sąsiadów,którzy sennym krokiem zmierzają do aut rano,aby udać się do pracy. Pokazałabym jak krople deszczu spływają po szybie,łącząc się w długie ścieżki. Wytłumaczyłam,ze to nie są łezki, to krople deszczu z chmurki. Pokazałabym jak wstaje słoneczko. Jak pies sąsiada kłoci się z kotem dzikuskiem. Zrobiłabym tosty mężowi, sobie owsiankę, kotu pokroiła wołowinkę, a córeczce owoce do kaszki i wszystko robiła powoli,nie spiesząc się.. Zaśpiewałabym wszysktim,jak piękny mamy dzień i ze to dopeiro początek… moze bym nawet zatańczyła :)
    Wierze,ze tak dużo można zrobić tylko w czasie porannego prasowania…a co dopiero wieczornego! ;) nie wierzycie? Mogę udowodnić:) tylko zabierzcie to żelazko

    Odpowiedz
  • Aśka 20 września, 2018 at 22:17

    Od ładnych kilku lat brakuje mi czasu na beztroskie zabawy z córeczką. Rano niunia do szkoły, później rehabilitacja (bo takiej wymaga), później obiad, lekcje i … jak wystarczy czasu to zabawy. Ale nie zawsze jest na to czas, przecież sterta prania do prasowania :( I tak stoję, prasuję, prasuję i prasuję. Końca nie widać. A mając takie cudo jak prasowacz parowy SteaMaster nie straszne będą mi żadne ubrania, rach ciach i gotowe. Zaoszczędzony czas przeznaczę na harce, wygłupy i przytulasy z kimś kto swym wzrokiem bardzo o to prosi-to moja córcia, która tak samo jak ja ucieszy się z wygranej. Obie byśmy skorzystały :)

    Odpowiedz
  • Paulina Sz. 20 września, 2018 at 22:20

    Pięknie fotografie :). Cudny gadżet w sam raz
    dla przyszłej mamy, którą niebawem zostanę.
    I już wiem, że nie może być inaczej-zaoszczędzone minuty poświęcę dzidziusiowi, który niebawem przyjdzie na świat i na pewno będzie potrzebował dużo mojego czasu no i jak znajdę jeszcze chwilkę to będzie dla mojego ukochanego męża.
    A przy okazji to się właśnie rozmarzyłam:
    jakie przyjemne byłoby takie prasowanie Stea Masterem tych wszystkich maleńkich ubranek, a jak szybko by poszło to znalazłabym nawet czas na wyprasowanie koszuli dla męża, sukienki dla siebie i wyskoczymy na szybką randkę.
    Tak to jest świetny plan. Marzenia warto mieć :). Pozdrawiam waszą całą rodzinkę :)
    PS Teraz łapie za zwykle żelazko, bo samo się nie wyprasuje, a pranie czeka na mnie już od tygodnia.

    Odpowiedz
  • Anita 20 września, 2018 at 22:37

    W zaoszczędzonym czasie szybciutko założyłaby swój strój superwoman i wyleciałabym przez okno ratować świat. Po powrocie nauczylabym się chińskiego i arabskiego, napisałabym 40 tomów encyklopedii, rozwiązałabym konflikt na Bliskim Wschodzie, nałożyłabym sobie maseczkę regenerującą i odmłodniałabym o 10 lat i z uśmiechem powitałabym moje roczne budzące się maleństwo. Hmmmm przepraszam to tylko sen… to to tak samo jakbym stała przy desce i zamiast żelazka trzymała generator pary…. i wtedy również z uśmiechem powitałabym moje roczne budzące się maleństwo… a wiec „ szczęśliwi Ci, którzy nauczyli cieszyć się drobnymi rzeczami”….

    Odpowiedz
  • Lili 20 września, 2018 at 22:40

    Nienawidzę prasować! Mobilizację do tej czynności gromadzę przez wiele dni… Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na naukę zdania „Nienawidzę prasować!” we wszystkich językach świata.

    Odpowiedz
  • Patrycja 20 września, 2018 at 22:48

    Nie wiem czy zaoszczędze czas …ale w koncu nie bede musiala nerwowo naciagac koszulki na ulicy, zeby sie sama rozprasowala :P
    Rano przy 2 dzieci toralnie nie mam czasu na prasowanie a wkladanie do szaf wyprasowantch kupek tez sie mija z celem bo przy 45m2 nie ma tam za wiele miejsca.

    Odpowiedz
  • Sandra 20 września, 2018 at 23:00

    Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na naukę bo już niedługo nowy rok akamedicki i oczywiście na wychowanie mojego szczeniaka maltanczyka

    Odpowiedz
  • Magdalena 20 września, 2018 at 23:01

    Za 5 miesięcy powitamy na świecie nasza piwerworodną córeczkę, Marysię więc mi jako młodej mamie, do tego aktywnej zawodowo i prowadzącej badania do pracy doktorskiej przyda się każda zaaoszczędzona minuta. A wiadomo jak to przy malutkim dziecku jest mnóstwo prania i prasowania (nie tylko ubrań dziecięcych, ale też zaplamionych bluzek mamy i taty :)
    Zaoszczędzony czas poświęcę na pewno dla mojej rodziny: męża, Marysi i Westa Leo!

    Odpowiedz
  • Justyna 20 września, 2018 at 23:05

    Oj tak garderoby to w moim mieszkaniu mi brakuje. No ale cóż nie można mieć wszystkiego. Zaoszczędzone minuty napewno poswiecilabym moim trzem eMka. Każda minuta spedzona z dziecmi jest bezcenna a zaoszczędzona liczy sie podwójnie.

    Odpowiedz
  • AlicjaK 20 września, 2018 at 23:16

    Garderoba to chyba marznie każdej kobiety :)

    Te kilka cennych minutek wykorzystałabym z pewnością na robienie śniadania! Prasuję przeważnie rano, a co za tym idzie często brakuje mi czasu żeby zjeść porządny posiłek. :P zamiast jajecznicy wcinam na szybko jabłko albo sklepowe drożdżówki, a jak wiadomo nic tak rano nie smakuje jak jejcznica z pomidorkiem zjedzona bez pośpiechu ;) nie wykluczam, że plany o porannym gotowaniu zamieniłabym na dodatkowe 5 minut snu, zwłaszcza jesienią kiedy człowiek myśli tylko o tym jak zatrzymać ciepło kołderki na dłużej ;D

    Odpowiedz
  • Karola 20 września, 2018 at 23:34

    Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na zabawę z córką lub na chwilę lenistwa z mężem. Na co dzień nie mamy dla siebie za dużo czasu, ponieważ oboje pracujemy i wymieniamy się opieka nad córką… Dlatego te kilkanaście, ba! Nawet dodatkowe kilka minut do rozdysponowania dziennie są na wagę złota :)

    Odpowiedz
  • Ania* 20 września, 2018 at 23:46

    Niby prasowanie lubię, ale teraz gdy zaczęłam pracować jakoś tak mi nie po drodze z rozkladaniem deski, brak miejsca w mieszkaniu żeby stała rozłożona a tego rozkladania nie lubię, oj nie lubię… A tu proszę taki sprzecik stałby sobie grzecznie w kąciku i był pod ręką. Ale do rzeczy, zaoszczedzony czas wykorzystalabym na naukę jazdy na rolkach, chciałabym więcej czasu spędzać tylko z córką i taka nauka a potem wspólna jazda to dobry pomysł,
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Ewelina 20 września, 2018 at 23:54

    Ja bym zaoszczędzony czas przeznaczyła na to, co Ty będziesz robić w najbliższym czasie – na planowanie domowej przestrzeni i zagłębianie tajników budowlanki. Bo wprawdzie z budową domu jestem jeszcze na etapie ścierniska, ale już odkryłam, że do efektu San Francisco długa droga, a na niej pytania niby po polsku ale po chińsku. Może w końcu będę miała czas się dowiedzieć, co to są płatwie i te inne płatwie :) I czy mój dom ich potrzebuje?!?

    Odpowiedz
  • SANDRA 21 września, 2018 at 00:06

    O tak! Zawsze marzyłam o takim cudeńku jeśli się jest kobietą, to wiadomo, że szafa pełna ubrań sama się nie uprasuje.
    Te kilka minutek poświęciłabym na wypicie świeżo zrobionej kawy… tak uwielbiam kawę, ale ze względu na ciągły pośpiech rano, by dzieci miały wyprasowane ubranka..,niestety ciągle pije zimną

    Odpowiedz
  • Kasia 21 września, 2018 at 00:14

    Uwielbiam prasować :) marzy mi się taka stacja parowa o jakiej piszesz i gdy tylko mam okazję takiej używać to jestem wniebowzięta :) Dlatego też, że czas prasowania kojarzę właśnie z kubkiem kawy i ulubionym serialem, wtedy czuję, że ze wszystkim się wyrobilam i mam czas dla siebie ;)
    Nie często jednak mam taką możliwość i wtedy albo prasuje w biegu jedna ręką robiąc posiłek, druga myjac zęby albo tego nie robię i idę na łatwiznę ;) ubieram to co nie wymaga prasowania albo „wyprasuje” się na mnie ;)
    Tak więc taki steamer pomogłby mi na szybko ogarnąć ubrania kiedy to rano każda minuta a nawet sekunda jest cenna i dzięki niemu nie musiałabym się ograniczać do konkretnych ubrań ;)
    Zaoszczędzony czas poświęciłabym na przygotowanie śniadań, z których niestety często rano zdarza mi się rezygnować ;)

    Odpowiedz
  • wera.plis 21 września, 2018 at 04:46

    Powiem szczerze ;) Zaoszczędzony czas wykorzystam na… ODPOCZYNEK. A wyślę córcię do dziadków, położę się, prześpię w dzień, potem włączę serial, obejrzę i się zregeneruję. Bo ledwo żyję ;) Buziaki :* ;)

    Odpowiedz
  • wera.plis 21 września, 2018 at 04:48

    Powiem szczerze ;) Zaoszczędzony czas wykorzystam na… REGENERACJĘ. A wyślę córcię do dziadków, położę się, prześpię w dzień, potem włączę serial, obejrzę i się zregeneruję. Bo ledwo żyję ;) Buziaki :* ;)

    Odpowiedz
  • Ania 21 września, 2018 at 04:52

    Zaoszczędzony czas wykorzystam na… odpoczynek!!! :D Wyślę córcię do dziadków, zjem coś dobrego, obejrzę serial, prześpię się w dzień i się zregeneruję :D :D :D U la la la, już czuję jak mi endorfiny podskakują na samą myśl o tym ;) Wtedy mogę oficjalnie prasować codziennie po pracy :D ;) :*

    Odpowiedz
  • Paulina Zofia 21 września, 2018 at 05:02

    Wiem. Wiem na co. Na czytanie dużej książeczek wieczorem najmłodszemu synkowi. Na wspólne maseczki z córką i na poważne rozmowy z najstarszym synem – już poważnym nastolatkiem. Źycie samotnej matki trójki dzieci to stosy prasowania ale ja skupiam się się teź na tym, że to „stosy” miłości i radości …coś mi się wydaje, że streamer to idealne rozwiazanie:) brak stosów ” prasowania” i wiecej wspólnych chwil z dziećmi…no może jeszcze czasem udałoby się i mnie obejrzeć jakiś film, na którym nie zasnę w połowie:)

    Odpowiedz
  • Natalia 21 września, 2018 at 05:40

    Obecnie też jestem na urządzaniu swoich czterech ścian, więc takie urządzenie przydałoby się idealnie! Czas rozkładania deski do prasowania, wyciągania żelazka (czego bardzo nie lubię jak Ty) przeznaczyłabym na rzeczy przyjemniejsze, takie jak, zadbanie o siebie,żeby pieknke wyglądać w świeżo wyprasowanej i odświeżonej koszuli.

    Odpowiedz
  • Ukochane dzieci 21 września, 2018 at 06:37

    Chciałabym wygrać dla mojej Mamy. To Ona zaoszczędzila by czas dla Nas. Dla mnie dla mojego rodzeństwa i dla swoich wnuków. Miała by więcej czasu żeby spędzić nadrobione minuty z nami. Miała by też więcej czasu dla siebie a w sumie na tym najbardziej nam zależy. Nam bo to razem z rodzeństwem jednogłośnie stwierdziliśmy, że musi wygrać! :) A największą wygraną będzie dla Niej ten czas. Stea Master bedzie Mamy pomocnikiem już na zawsze❤️

    Odpowiedz
  • Ola 21 września, 2018 at 06:38

    Zaoszczędzony czas chętnie wykorzystałabym na randkę z przyszłym mężem…
    świetna sprawa, móc zrobić coś szybciej, nie spędzając przy tym całego dnia. Prasowanie dla mnie to najgorszy domowy obowiązek, a SteaMaster z pewnością spowodowałby na mojej twarzy uśmiech i chęć do działania ;)

    Odpowiedz
  • Karolina i kot 21 września, 2018 at 06:55

    W naszym mieszkaniu garderoba niestety się nie zmieściła – ze względu na zawód mój i męża (ilustrator plus animator) trzeba było upchnąć dwa biurka, komputery, tablety i całą resztę gratów w sypialni. Ale mamy dużą szafę w zabudowie w przedpokoju i jakoś to daje radę :)

    Przyznam szczerze, że oczy mi się zaświeciły na widok tej maszyny do oszczędzania minut! ;) Teoretycznie mam tylko jedną córkę (trzylatkę), męża i kota (a kot nie wymaga odprasowania) na stanie, ale i tak cierpię na chroniczny niedobór minut w dobie (dziecko, praca na etat, praca po pracy, obowiązki domowe) :) Dzień zaczynam o piątej z żelazkiem w ręce, żeby odprasować rodzinę do przedszkola i pracy. Mój mąż żywi nieokiełznany wstręt do tej czynności i prędzej pójdzie wymięty jak nieboskie stworzenie, niż tknie się żelazka, więc cała „radość” prasowania przypada mojej osobie – nie ukrywam, że jestem ciekawa, czy taka maszyna byłaby w stanie małżonka „nawrócić”?! ;)

    Zaoszczędzone minuty poświęciłabym mojemu Kindlowi – dostałam od męża, gdy byłam w ciąży, bo kocham czytać, a odkąd córka się urodziła, to nie mam na to zupełnie czasu – zazwyczaj czytam po dwie strony, a potem natychmiast zasypiam :)

    Odpowiedz
  • Paulina 21 września, 2018 at 07:06

    Zaoszczędzony czas poświęciłabym na czytanie książek, które uwielbiam, ale przez brak czasu mogę sobie na nie pozwolić tylko przed snem.

    Odpowiedz
  • Asia 21 września, 2018 at 07:11

    Zwykle prasuję wieczorem – kiedy córa idzie spać, my z mężem włączamy film albo serial i wyciągam deskę. Ale kiedy nie wisi nade mną góra rzeczy do prasowania, wieczorem podczas filmu uwielbiam robić na drutach. Często mam ogromny dylemat i serce (miłość do dziergania) walczy z rozsądkiem (wizją rosnącej Wielkiej Kupy ;)). Dzięki steamerowi na pewno będę mogła poświęcić więcej czasu na ukochane dzierganie i dylemat zniknie albo przynajmniej zdecydowanie się zmniejszy.

    Odpowiedz
  • Justyna 21 września, 2018 at 07:11

    Mysle, ze część zaoszczedzonego czasu przeznacze głównie na oglądanie seriali polecanych przez Ciebie oczywiście! :D No a reszte zaoszczedzonego czasu spedze z moim malym szkrabem, ktory dzis konczy roczek. Przydalby sie taki sprzet! :D Pozdrawiam Was gorąco! :)

    Odpowiedz
  • Dorota 21 września, 2018 at 07:16

    Kazda zaoszczedzona minutke poswiece mojej coreczce❤

    Odpowiedz
  • Marta 21 września, 2018 at 07:36

    Jesteśmy na podobnym etapie :) Tylko, że my zdecydowaliśmy się na dom. Garderobę też udało mi się wywalczyć, chociaż mąż uważał, że nie będzie nam potrzebna. Zaoszczędzony czas przy prasowaniu przeznaczyłabym na długie przytulanie z mężem, bo faktycznie wykańczanie domu wykańcza nas :)

    Odpowiedz
  • Natalia 21 września, 2018 at 07:59

    Ooo coś dla mnie kocham pracować a takim cudem to będzie jeszcze większa przyjemność, zatem nie będę mieć zaoszczędzonego czasu a więcej wypracowanych ubrań :)

    Odpowiedz
  • Martyna 21 września, 2018 at 08:52

    My też z narzeczonym kupiliśmy mieszkanie, w którym wygospodarowaliśmy miejsce na garderobę :D nie musiałam nawet specjalnie o to walczyć :) już się nie mogę doczekać! A prasować nienawidzę, do tego stopnia, że góry ubrań często piętrzą się w szafie, czekając na ten jeden dzień, kiedy coś mnie tchnie do prasowania :D (a zdarza się to bardzo rzadko). Gdybym miała takie urządzenie, to po pierwsze na pewno miałabym większy porządek i 5min przed wyjściem nie latalabym w szale po całym mieszkaniu rozkładając deskę do prasowania :/ :D a zaoszczędzony czas na pewno bym wykorzystała do realizacji mojego największego na ten moment projektu- siebie :)

    Odpowiedz
  • Ela 21 września, 2018 at 09:10

    Czas…..
    Produkt deficytowy ostatnich lat
    Walczę o czas każdego dnia
    Pamiętając o tym co najważniejsze
    Cieszę się z każdej chwili
    Jakby nie miało być jutra
    Pamiętam o tym moi mili
    I dbam, by nikt mi tego nie zabrał
    Więc walczę i staram z całych sił
    Bo SteaMaster doda mi dni…

    Odpowiedz
  • Aga26 21 września, 2018 at 11:15

    Zaoszczędzony czas poświęciłabym dla moich dwóch córeczek. Na zabawę, spacery i naukę, ale także dla siebie i swojego męża na wspólne wyjście chociażby do kina.Jako że dziewczyny przedszkolaki więc prasowania jest mnóstwo . Czasu zawsze na wszystko mało a taki sprzęt marzy mi się odkąd zostałam mamą

    Odpowiedz
  • Monika 21 września, 2018 at 11:29

    Garderoba to świetne rozwiązanie! Też mi sie marzy jednak chyba niestety nie będę jej miała póki co.. Jesteś szczęściarą ;)
    Jeśli chodzi o prasowanie to jest to druga znienawidzona rzecz zaraz po koszeniu trawy ;) gdybym miała okazję z tego zrezygnować i zaoszczędzony czas mieć do „zagospodarowania” to na pewno spedzilabym go ze swoją córka, bo zawsze mamy go za mało nawet wtedy gdy mamy dla siebie cały dzień ;) pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Ania P 21 września, 2018 at 12:00

    Zaoszczędzony czas poświęciłabym dla mojej córeczki, każda wolna chwile poświęcam jej, czasem nawet rezygnuje z prania, prasowania by poświęcić jej czas później zarywam noce, ale warto dla tego małego skarba. Być może ten sprzęt pozwala y mi spędzać jeszcze wiecej czasu z. Córcia.

    Odpowiedz
  • Martuśka 21 września, 2018 at 12:12

    Ehh, jesteśmy na etapie urządzania domu! Masakra do potęgi :P Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na to, żeby spędzić go więcej z mężem :) Budowa i urządzanie domu zajmuje tak dużo czasu, że właściwie nie mamy go zbyt dużo dla siebie :( A prasować nie cierpię- w szczególności mundurków lekarskich do pracy mojego męża!! Cudownego czasu przy urządzaniu mieszkania!

    Odpowiedz
  • K a s i a 21 września, 2018 at 13:25

    Jest taka osoba jedna wspaniała. Moja Babcia lat 76. Na codzień opiekuje się swoją Mamą a moja pra Babcia lat 95. Codziennie starannie podparta jedna kulą wykonuje różne czynności w opiece nad swoją Mama. W tym również prasowanie obce jej nie jest. Myśle, ze w tym wieku obie Babcie wspólny wolny czas wykorzystałby na rozmowę, wspomnienia, modlitwę, na delektowanie się ciepła herbata z miodem która uwielbiają. Na bycie blisko siebie. Stea Master byłby perfekcyjnym prezentem dla mojej Babci Broni. Wzruszenie Babci❤️ sięgaloby zenitu a moja radość i wdzięczność byłaby nie opisana.

    Odpowiedz
  • Karolina 21 września, 2018 at 13:25

    Jestem z zawodu aktorką-wojalistką, moja praca jest oparta głównie na wyjazdach- pisząc tego posta jestem w trasie do Brukseli mam dużą szafę z ubraniami, trzeba wyglądać nienagannie.. od jakiegoś czasu moją pasją stało się szycie na maszynie, uszyłam już dwie bluzki dla siebie ☺️ Przy tym hobby jeśli chodzi o szycie ubrać konieczne jest dekatyzowanie tkaniny czyli przeprasować materiał żelazkiem z parą , niestety mam małe mieszkanie i za każdym razem muszę wyciągać deskę i żelazko ( bez stacji )trochę ni to czasu zajmuje a przecież mogłabym w zaoszczędzonym czasie nauczyć się nowego utworu albo zrobić próbę na koncert.. albo… „dopieścić” nowo uszyty ciuch

    Odpowiedz
  • K a s i a K. 21 września, 2018 at 13:27

    Jest taka osoba jedna wspaniała. Moja Babcia lat 76. Na codzień opiekuje się swoją Mamą a moja pra Babcia lat 95. Codziennie starannie podparta jedna kulą wykonuje różne czynności w opiece nad swoją Mama. W tym również prasowanie obce jej nie jest. Myśle, ze w tym wieku obie Babcie wspólny wolny czas wykorzystałby na rozmowę, wspomnienia, modlitwę, na delektowanie się ciepła herbata z miodem która uwielbiają. Na bycie blisko siebie. Stea Master byłby perfekcyjnym prezentem dla mojej Babci Broni. Wzruszenie Babci❤️ sięgaloby zenitu a moja radość i wdzięczność byłaby nie opisana.

    Odpowiedz
  • Asia 21 września, 2018 at 13:47

    Ja wykorzystam ten czas na zrobienie prawa jazdy coś dla siebie w końcu, bez stanika godzinami przy desce do prasowania i ogarniania ubrań całej kochanej rodzinki zaraz drugi maluszek więc czasu mało na realizację jednego z marzeń praca dom itp. Powodzenia w przeprowadzce i duzo czasu na wszystko życzymy

    Odpowiedz
  • Ewelina 21 września, 2018 at 13:47

    Oj marzy mi się taki sprzęt! Ja totalnie nie cierpię prasować, właśnie chyba przez to wyciąganie wszelkich sprzętów, zawsze kojarzy mi się to z welką sprawą. Aktualnie nie prasuje Dopiero gdy muszę wtedy rozkładam się z tym całym asortymentem, a o wiele bardziej wolałabym spędzić tą chwilę np. by usiąść w hamaczku z kawą i poczytać chociaż parę stron książki

    Odpowiedz
  • Magdalena 21 września, 2018 at 15:51

    Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na posiedzenie na kibelku , tak dokładnie na kibelku najlepiej z książką albo nawet ze smartfonem i odpisałabym na te messengerowe wiadomości .Czas ostatnio mnie goni mam trójkę absolutnie w każdym calu cudownych dzieci ,najmniejsze ma pięć miesięcy więc,prasowanie to teraz to co robię często , a wizyty tam gdzie napisałam ograniczają się do wbiegania i wybiegania , a coś czuje ze to dopiero początek bo już niedługo dołączy publiczność do tego przedstawienia .Tak prasowanie na rzecz kibelka to zdecydowanie jest to.

    Odpowiedz
  • Faustyna 21 września, 2018 at 16:56

    Żelazko w szafie, deska pod łóżkiem, woda do żelazka w półce…ze SteaMasterem będzie szybciej, łatwiej i przyjemniej! Najczęściej prasuje wieczorami koszule narzeczonego do pracy (no i może kilka swoich sukienek..) Więc za te 5 lat prasowania koszul wisi mi duuuuzo randek, na które teraz będzie więcej czasu ❤️ podobnie jak Wy zaraz będziemy mieć swoją własną sypialnie, nareszcie nie wynajmowaną. I to właśnie tam by miał ON swoje miejsce, a dzięki niemu ja miałabym więcej czasu żeby móc urządzać swoje własne M.

    Odpowiedz
  • Baska 21 września, 2018 at 17:35

    Własnie jestem z nowym mieszkaniem na takim samym etepie jak Ty – wiec sama rozumiesz… sterta ubran pietrzy sie, a ja przegladam projekty lazienek i kuchni :D przydalby sie ktos do pomocy :D

    Odpowiedz
  • Bilonka 21 września, 2018 at 18:10

    Witaj! Jestem także na etapie projektowania naszego domku i dokładnie wiem o czym piszesz. Już nie mogę się doczekać kiedy w końcu się wprowadzimy. Jak już będę miała wolny czas , a prasowania mam już tyle, że głowa boli ( bo kątem u teściów mieszkamy teraz) to napewno zasiade z kubkiem gorącej herbaty i ulubioną książką w swoim pięknym salonie:))) pozdrawiam serdecznie i nie mogę się doczekać kiedy pokażesz nam swoją garderobę.

    Odpowiedz
  • Ewa 21 września, 2018 at 18:26

    Dodatkowe minuty poświęcę na dodatkowe oddechy pełnym płucem na balkonie przed wyjściem do pracy :-) zawsze to dodatkowe minuty dla serca!

    Odpowiedz
  • Iza Pe 21 września, 2018 at 18:27

    Gratuluje kupna mieszkania ! Doskonale Cie rozumiem, w sensie Twoja ekscytacje ponieważ kupiliśmy z chłopakiem mieszkanie i w kwietniu odbieramy klucze. Nie mogę sie doczekać ! Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na dopieszczanie i urządzanie mieszkania !!! Uwielbiam piękne zasłony i firanki i to przy ich prasowaniu zawsze mam najwiecej stresu i pracy, ponieważ zelazkiem nie da sie i perfekcyjnie wyprasować. Pozdrawiam, Iza

    Odpowiedz
  • Gosiek 21 września, 2018 at 20:18

    Prasowanie raczej na bieżąco mąż tylko pyta rano czy coś żona prasuje bo jak nie to idzie w dresie do pracy a tak serio to oczywiscie że na dłuższy sen w objęciach męża 4 miesiace po slubie pozdrawiam całą 3

    Odpowiedz
  • Renata 21 września, 2018 at 20:24

    Oooo, wreszcie mogłabym pojsc w sobotę na basen z moją córeczką i mężem, zamiast przedzierać sie żelazkiem przez góry upranych rzeczy z calego tygodnia, ogladajac znad deski do prasowania nagrane odcinki seriali, których w trakcie tygodnia nie obejrzałam. W ogole bym ich pewnie nie oglądała, tyle, że jak prasuję to tylko ręce zajęte, a oczy mogą robić co innego. Szkoda, że nie można prasować i czytać książek jednocześnie… E-booków nie lubię, jestem staroświecka.

    Odpowiedz
  • Magdalena 21 września, 2018 at 22:37

    Hmm, ja zaoszczedzony czas przeznaczylabym na skladanie wyprasowanych ubran. :) pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Różyczka 21 września, 2018 at 22:52

    Ja tam kocham sezonowe porządki w garderobie :D Mam parę wyjątkowych rzeczy z lumpeksu, np. wełniane i kaszmirowe sweterki, jedwabną koszulę i sukienkę, wełniany płaszcz. Są takie delikatne, ale przy tym takie szlachetne… <3 Dlatego uwielbiam o nie dbać. Zawsze u schyłku lata lecę do sklepu po nowy komplet drewnianych wieszaków, a potem wręcz z namaszczeniem wszystko odświeżam i pięknie układam. Mąż mówi że jestem nienormalna… być może :D A co do konkursu…
    Czas to luksus XXI wieku… usłyszałam to niedawno na wykładzie z makroekonomii. I nie umiem się z tym nie zgodzić. To jedyne, czego wszyscy mamy dokładnie tyle samo, ograniczoną ilość, której mimo największych starań nie jesteśmy w stanie pomnożyć ani kupić. Możemy go tylko oszczędzić. Wyrwać pędzącemu światu tych kilka ulotnych, ale jakże cennych minut każdego dnia. Ja walczę o nie codziennie, często w dziwaczny sposób (wygranie SteaMastera jest jednym z nich ) i z różnym skutkiem. Bo wiem, że warto. Czas to najbardziej wartościowa rzecz, jaką mogę podarować swojej rodzinie (a deska do prasowania zdecydowanie na niego nie zasługuje ) A skoro tutaj też mam szansę coś zdziałać to oczywiście muszę spróbować, tak bardzo mi na tym zależy Skradzione minuty każdego dnia wykorzystałabym na błahostkę- dbanie o włosy… i to nie moje, tylko mojej córy Zosi! Do tej pory obie traktowałyśmy je „po macoszemu”, czyli ścinałyśmy na krótko i związywałyśmy w kitkę, byle tylko nie przeszkadzały. Ale odkąd moja pierwszoklasistka poszła do szkoły, mówi że chciałaby mieć takie długie warkocze jak koleżanka z klasy. I wstyd się przyznać, ale zamiast spełnić tą niewinną prośbę, czekałam po prostu aż jej przejdzie. A to wszystko z ciągłego braku czasu. Ale przecież wystarczyłoby kilkanaście minut dziennie… zaczęłybyśmy od zapuszczania. Niejeden wieczór spędziłybyśmy w turbanach na głowie. Innym razem włączyłybyśmy tutorial i przy kubku gorącego kakao, uczyłybyśmy się dobieranego. Na zakupach poświęciłybyśmy dodatkowe 5 minut na wybranie pięknych gumek. Co wieczór szczotkowałybyśmy je, w międzyczasie czochrając kudłatego psa. Taki jedyny w swoim rodzaju rytuał mamy i córki. A może te wspólnie skradzione minuty sprawiłyby, że Zosia wyrośnie na pewną siebie kobietę? Niby taka banalna rzecz, czesanie włosów… a jednak warta poświęcenia ostatnich wolnych minut

    Odpowiedz
  • Aga 21 września, 2018 at 23:15

    Zaoszczędzone minuty prasowania poświęce na pieczenie muffinek, a potem jedzenie ich i picie kawy z przyjaciółką plan idealny!

    Odpowiedz
  • Ula 22 września, 2018 at 13:56

    Oj bardzo bardzo by nam się przydał taki sprzęt Niestety zawsze brakuje nam czasu. Moja Julka trenuje łyżwiarstwo figurowe od 4 lat. Dziś ma 10 wiosen.Mój dzień zaczynam od 03:15 Julka od 4:30. Codzienie rano przed szkołą jest już na lodzie na treningach a ja wraz z nią zanim pójdę do pracy. Jak łatwo się domyśleć nasz dzień jest zawsze na wysokich obrotach i w biegu. W sezonie często jeździmy na zawody, a stroje startowe o rany byłoby bosko mieć taki sprzęt. Zaoszczędzony czas o tak dla Nas to wybawienie i uprasowane jak należy⛸️Może nam się powiedzie i do Nas trafi taki luksus

    Odpowiedz
  • M. 22 września, 2018 at 14:18

    Gdybym nie musiała już prasować tradycyjnym żelazkiem tylko tym cudeńkiem zmieniło by się życie całej naszej rodziny… Już tłumaczę…. Otóż miałam bym więcej czasu by rano pospać, a to wiąże się z tym, że odrazu miała bym lepszy humor. Gdybym miała lepszy humor zaraziła bym nim męża i dwie córy. Gdyby już byli zarażeni pozytywną energią poranek przebiegał by w słodkim amoku szykowania się do szkoły i pracy. Śniadanie było by lepsze bo nie na predko z całym maminym sercem jak w leniwe niedzielę. A wiadomo jaki poranek taki cały dzień. Tak więc moglibyśmy zdobywać kolejne ulotne chwilę do albumy „Rodzina najważniejsza” który na stare lat będziemy przywoływac w pamięci. Wspólny posiłek, spacer niezaplanowany, ciut za długi, ale co tam obowiązki poczekaja. Przytulasy i czytanie przed snem. Gdybym nie musiała już prasować tradycyjnym zelazkiem tylko tym cudeńkiem mogła bym położyć się spokojnie spać, że rano znajdę na to czas.

    Odpowiedz
  • Daria 22 września, 2018 at 15:12

    Zaoszczędzone minuty wykorzystam na bycie z Wami! O ile przyjemniej będzie się czytać Wasze przemyślenia w chwili spokoju,a nie w codziennym biegu! My kobiety wiemy, że czasem musimy „wyrwać” z dnia czas dla siebie ;-) a Wasz blog jest dla mnie chwilą przyjemności od zawsze – od pierwszego wpisu, gdzie napisałaś, że zanim go nie było – było mnóstwo pomysłów, a aktualnie pustka… cóż :-) pustki tu nigdy nie było! Pozdrawiam Was, piszcie i twórzcie dalej te chwile przyjemności dla czytelników ;-)

    Odpowiedz
  • Ajgunia 22 września, 2018 at 20:44

    To urządzenie chodzi za mną od bardzo dawna, ale zawsze są inne wydatki.. w każdym razie wiem, że steam master to urządzenie stworzone dla ludzi, którzy kochają ułatwiać sobie życie – czyli dla mnie :D nienawidzę prasować.. zaoszczędzony czas z pewnością poświęciłbym na naukę fotografii, od pewnego czasu bardzo mnie to wciągnęło i marzę by dojść w tym do perfekcji :)

    Odpowiedz
  • Adam 23 września, 2018 at 17:25

    Na żonę.krótko:-)

    Odpowiedz
  • Julka 23 września, 2018 at 17:38

    Zaoszczędzony przy prasowaniu czas przeznaczę na zabawę z młodsza siostrą. Nie ma nic ważniejszego niż rodzina i dlatego każda minutka jest tak cenna :)

    Odpowiedz
  • Grazynang 23 września, 2018 at 18:35

    Czas zaoszczędzony dzięki temu małemu urządzeniu wykorzystam na przebywanie z moją najdroższą córeczką. To jej rzeczy najczęściej prasuję, a ona tak szybko rośnie! Wolę iść z nią na spacer, pograć w planszówkę, czy zwyczajnie się do niej poprzytulać, niż ślęczeć nad znienawidzony deską z ciężkim żelazkiem w ręce!

    Odpowiedz
  • Ewa 23 września, 2018 at 18:43

    Wlasciwie jesteśmy na tym samym etapie. Faktycznie urzadzanie mieszkania to niezły test dla zwiazku małżeńskiego więc na chwile obecna zaoszczędzone chwilę przeznaczylabym na pozostaniu w sypialni… (if you know what i mean ) żeby mój mąż też miał pociechę z nowego urządzenia.

    Odpowiedz
  • Dominika 23 września, 2018 at 18:47

    Ja również będę miała wymarzoną garderobę. Zdecydowaliśmy się z narzeczonym na budowę domu. Zaczynamy na początku przyszłej wiosny. Od jakiegoś czasu czytam różne fora i blogi. Po opowiadaniach mam nadzieję, że nie zwariuje przez budowę i przez odmienne zdanie narzeczonego :D

    A co do czasu to… urządzenie to pozwoliło by mi z pewnością poświęcić więcej czasu na wybieranie artykułów do domu. Z uwagi na to, że kocham recykling, odnawianie to mogłabym dłużej przeglądać strony z „gratami z chaty” i znajdywać swoje perełki. A później wystarczy tylko odpowiednio je wyczyścić, pomalować i gotowe! :)

    Odpowiedz
  • Marzena 23 września, 2018 at 18:48

    W moim domku jestem rodzynką,
    wśród czterech chłopa jedną dziewczynką,
    nie minuty lecz godziny
    poświęcę dla rodziny
    wiatr we włosach poczuję
    długo popedałuję;)
    żelazko zmienię na SteaMaster
    i na rowery z rodziną poza miastem

    Odpowiedz
  • Paulina S. 23 września, 2018 at 18:52

    Och jakże wiele to ja bym dała, żebym prasować nie musiała i tylko przed wyjściem SteaMastera użyła i mnóstwo czasu zaoszczędziła. Na włosów w końcu ułożenie, na dobrą książką i na pieczenie. Na randkę z mezem, na spacer z kotem i słodkie chwile lenistwa potem. Także jeśli już mam być z Wami szczera, to bardzo pragnę SteaMastera

    Odpowiedz
  • Maria wolontariuszka 23 września, 2018 at 18:53

    Każdą minutę zaoszczędzone przy prasowania wykorzystam na pomoc potrzebującym. Będzie to e-wolontariat, bądź bezpośrednią pomoc w realu.

    Odpowiedz
    • Maria wolontariuszka 23 września, 2018 at 19:02

      Errata. Powinno byc: każdą minutę zaoszczedzoną…

      Odpowiedz
    • Maria wolontariuszka 23 września, 2018 at 21:54

      O rany co z ta klaawiatura -ma też być bezpośrednia pomoc w realu

      Odpowiedz
  • Marysia 23 września, 2018 at 19:50

    Spędzę ten czas w… wannie i w końcu zrobię sobie maseczkę, która leży już miesiąc, bo nie mam kiedy jej nawet użyć. A potem przeczytam zaległe lektury i wyjdę na długi spacer z psem i z partnerem. Byłoby cudownie.

    Odpowiedz
  • Bartosz 23 września, 2018 at 20:43

    Wiem, dziwnie to brzmi, ale w naszym domu prasuję ja ;) Zaczęło się, kiedy moja żona razem z naszym maleństwem była w szpitalu po porodzie dużo dłużej niż się spodziewaliśmy. Nie miałem wyjścia i musiałem radzić sobie sam z ubraniami do pracy. Kilka wpadek zaliczyłem, ale to pomińmy :) Łatwo nie było, ale zrozumiałem czemu żona zawsze tak narzekała na prasowanie. Pierwsze dni w domu w trójkę też nie należały do najłatwiejszych, więc dalej szykowałem się sam. I tak jakoś już zostało do dziś. Też nie lubię prasować, ale widząc ile żona robi dla nas, dla domu, ile ma obowiązków… nie mam sumienia patrzeć, jak męczy się nad deską do prasowania. Dlatego wygranie tego SteaMastera byłoby podwójną wygraną. Mi po prostu byłoby dużo łatwiej, ale chyba najbardziej ucieszyłaby się z tego moja ukochana. Dlaczego? Bo w zaoszczędzonym czasie zabrałbym ją na kurs tańca. Ten, który zaczęliśmy przed ślubem, a którego nigdy nie skończyliśmy przez natłok obowiązków. Zleciało nam już sześć lat i kompletnie o tym zapomnieliśmy. Ale nie jeden raz udało mi się podpatrzeć jak z wdziękiem porusza się w rytm piosenki z radia w trakcie zmywania naczyń albo odkurzania. Na weselach obtańcuje wszystkich facetów z rodziny, kiedy ja już wymiękam. Taka 1 lekcja w tygodniu to byłby wspaniały czas dla nas, żeby wyrwać się od natłoku codziennych obowiązków, a już na pewno bardzo udana chociaż niesztampowa randka :) Pamiętam, że gdy miałem jakieś 20 lat moja babcia poważnie zachorowała. Kiedy ją odwiedzałem, prosiłem żeby opowiadała mi o swojej młodości, o dawnych czasach. I tym co najczęściej wspominała były właśnie takie chwile. Niby nic wielkiego, proste małe codzienne radości, a zostają człowiekowi w głowie na całe życie. Myślę sobie, że nam właśnie takich momentów brakuje w tej codziennej gonitwie nie wiadomo o co.

    Odpowiedz
  • Kama 23 września, 2018 at 20:46

    Zrobiłabym sobie maseczkę, żeby moja twarz była równie gładka i świeża jak moje ubrania. Trzeba trzymać poziom:)

    Odpowiedz
  • Julia 23 września, 2018 at 23:09

    Zdecydowanie na przytulenie mojego kota przed wyjściem do pracy! Mój kot to straszny pieszczoch, który kocha być noszony na rękach, a w porannym pośpiechu nigdy nie mam na to czasu. Cały poranek za mną chodzi, ociera się o moje nogi, a ja tylko biegam i robię wszystko, żeby nie spóźnić się do pracy. Potem wychodzę z domu z myślą, że nie miałam czasu go przytulić, a on siedzi w przedpokoju i patrzy jak zamykają się drzwi.

    Odpowiedz
  • Ewa 23 września, 2018 at 23:28

    W tym tygodniu dowiedziałam się, że jestem w trzeciej ciąży więc prasowania będzie jeszcze więcej! Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym dla samej siebie np. relaksująca kąpiel, kawa lub wyjście z domu bez dzieci i bez psychicznego obciążenia, że jeszcze prasowanie zostało. Wiadomo, szczesliwa, wypoczęta mama to szczęśliwe dzieci :)

    Odpowiedz
  • Joanna Ś. 24 września, 2018 at 00:26

    Uwielbiam DIY wszelkiego typu. Od porad spialnianych, poprzez kuchenne, aż do ogrodowych. Ostatnio zaczęłam żyć w stylu „zero waste”, choć na razie raczkuję. Postanowiłam, że to połączę. Od teraz tworzę nowe rzeczy…ze starych. Staram się nie produkować nowych śmieci, a starym daję drugie życie. Jeżeli stemaster dopomogl by mi, tworzylabym piękne rzeczy również dla znajomych. Doniczka dla kwiatka z puszki po kukurydzy ręcznie malowana? Któż by nie chciał! ;)

    Odpowiedz
  • Agnieszka 24 września, 2018 at 10:52

    Mam dwóch adoptusiów 4 i 5 lat prania i prasowania jest zawsze sporo. Nieraz stoję po dwie godziny i prasuję, prasuje …. i czas leci, aż zegarek wybija północ.
    Jakże taki prasowacz zaoszczędziłby cenne minuty.
    Ten czas wykorzystałabym na wyjście tylko z mężem do teatru lub mile spędzone chwile we dwoje przy lampce wina.

    Odpowiedz
  • E10 24 września, 2018 at 17:11

    Oszczędność minut od prasowania wykorzystam rozsądnie na masaż i ćwiczenia szyi, by czas ten wyzbył mnie od bólu głowy szyjnego odcinka kręgosłupowego.

    Odpowiedz
  • Olcia :) 24 września, 2018 at 17:44

    Moja wypowiedź w formie akronimu ! :)

    {P} – Prasowanie, to czynność, którą często wykonuję…
    {R} – Rano już po domu swym się snuję .
    {A} – Absolutnie wszystko musi być wyprasowane starannie …
    {S} – Sukienki, koszule, spodnie muszą wyglądać idealnie!
    {O} – Obowiązkowo wszystko nieskazitelne być musi…
    {W} – Więc żaden relaks niestety mnie nie skusi!
    {A} – Ale chętnie swoim przyjemnością bym się oddała…
    {N} – Nadzwyczajnie wiersze w wolnej chwili bym pisała.
    {I}- I właśnie na swoją pasję przeznaczę wolną chwilę…
    {E}- Ekscytujący czas spędzę jakże mile!

    … … … … … … … … … … …
    {S} – Swoją pasją w końcu zajmę się należycie…
    {Z} – Z pewnością urok nabierze me codzienne życie!
    {A} – A prasowanie, niechaj poczeka…
    {F} – Fakt jest taki, że życie szybko ucieka…
    {E} – Efektowne wiersze napiszę w wolnej chwili…
    {C} – Cudowna ma pasja codzienność mi umili!
    {Z} – Zyskam czas, czas dla siebie w tej codzienności…
    {K} – Kiedy oddam się pasji, poczuję wiele przyjemności!
    {A} – A takie urządzenie jak SteaMaster zapewni mi to, jestem przekonana…
    … dlatego też cudo to na wyłączność mieć bym chciała ! :D

    … … … … … … … … … … …

    Pozdrawiam Ola :)

    Odpowiedz
  • KAROLINA 25 września, 2018 at 09:18

    Zaoszczędzony czas, oczywiście że wykorzystam ma spędzenie czasu z dziećmi i narzeczonym. Prasuje z reguły, w sobotę bądź niedzielę, zajmuje to około 1 godzinę bądź czasami dłużej. Więc, pewnie dlatego wolałabym ten zaoszczedzony czas spędzić na wyjście na przejażdżkę rowerową bądź zwykły spacer na plac zabaw Steamaster byłby idealnym rozwiązaniem na zaoszczędzenie czasu oraz miejsca a przy naszych 32m2 każdy kawałek miejsca to bardzo dużo. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Dominika 25 września, 2018 at 10:21

    Z pewnością codziennie znajdę inny świetny pomysł na wykorzystanie tych zaoszczędzonych minut
    W poniedziałek, wstałabym wcześniej aby przygotować pyszne śniadanie mężowi z dostawą prosto do łóżka. Zawsze to On wstaje wcześniej, będę miała w końcu okazję aby go milusio zaskoczyć.
    We wtorek ambitnie – o zaoszczędzony czas przedłużę trening, a co! W końcu to dla mojego dobra!
    W środę wybrałabym się na dodatkowy dłuższy spacer z psem, bo jemu tez się coś należy, a przynajmniej będzie miał mniej energii do gryzienia butów.
    Czwartkowe dodatkowe chwile spożytkowałabym na książkę. Kiedyś zdecydowanie miałam na to więcej czasu, teraz zawsze znajduje się coś ważniejszego przez co z kilkudziesięciu książek w roku czytam zaledwie kilka. Trzeba to w końcu nadrobić!
    Piątkowe zaoszczędzone minutki oddam w pełni mężowi. On już będzie wiedział jak je spożytkować…
    W weekend dodatkowe chwile zawsze się przydadzą. Może w końcu odwiedziny znajomych, którzy zapraszają nas od miesięcy? Może znajdę w końcu czas na chwilę relaksu z domowym SPA? A może romantyczny wieczór we dwoje?
    Pomysłów jest masa, teraz tylko pora zaoszczędzić trochę czasu…

    Odpowiedz
  • Anna 25 września, 2018 at 10:26

    Zaoszczędzony czas zdecydowanie poświęciła bym sobie oraz najbliższym. Najpiękniejsze co moze zdobić kobietę to zdecydowanie jej piękno i uśmiech. Kobietę szczęśliwa i spełniona poznać można po uśmiechu na twarzy i pięknie, które od niej emanuje.

    Odpowiedz
  • Jestem Gosia i lubię jeść 25 września, 2018 at 11:43

    Hmm… a ja odpowiem inaczej :D ja gdybym wygrała dopiero zaczęłabym prasować to jest hit! :p ale powodzenia dla tych wszystkich ambitnych planów, o których tutaj wszyscy piszą :) Miłego dnia:*

    Odpowiedz
  • Patrycja 25 września, 2018 at 15:35

    Garderoba i SteaMaster marzy mi się od dawna juz nie moge sie doczekać aż będę miała swoją garderobę , a zaoszczędzony czas poświęcę świeżo upieczonemu mężowi :*

    Odpowiedz
  • Marta 25 września, 2018 at 20:48

    Mamuś, właśnie ułożyłam dziecko do snu. Po 1,5 godzinach bujania. Ręce nadal mi się kołyszą, ledwo trafiam w klawiaturę i kiwam się w przód i tył jak chora na chorobę sierocą. ;) Bycie mamą od 5 miesięcy to jakaś orka na ugorze. Wspaniała, pełna miłości i całej feerii nieznanych mi do tej pory uczuć, ale harówa jakich mało. I teraz miałam do wyboru – przyklapnąć i tymi kiwającymi się rękoma i jednym otwartym okiem (drugie już drzemie) napisać odpowiedź. NA SEN. Przeznaczyłabym KAŻDĄ wyszarpaną dzięki prasowaczowi minutę, ba, sekundę na sen. Bo patrzę na to krzesło pod oknem, na którym z ciuchów zbudowałam już małą wieżę Eiffla i wiem, że to wszystko trzeba kiedyś wyprasować. Ale od trzech dni nie mam siły/czasu/chęci. Wyspałabym się. Tak wiesz… jak matka, gdy matką nie była. Ale przecież to znasz, co nie? ;)

    Odpowiedz
  • Eve Do 25 września, 2018 at 22:15

    W zabieganym świecie dom-praca,praca -dom czasu ciągle brak.Prasowanie moja zmora,”HIMALAJE”z paru dni poczekają,albo jeśli będzie to możliwe parowaczem wyprasuje je odrazuZaoszczędzone chwilę ,godziny chętnie zamienię na Kreatywną randkę z mężem .Siadamy i robimy burzę muzgów.. gdzie możemy się dzisiaj spontanicznie wybrać. Może kino,teatr,jakieś spaSzybko udajemy się tam tego samego dnia,czy wieczoru i świetnie się bawimy. Miłego dnia..blizniacza duszo ma

    Odpowiedz
  • Dominika 26 września, 2018 at 10:23

    Przede wszystkim dla dzieci! Niestety prasowanie zajmuje trochę czasu a przez topie dziewczynki maja go mniej ze mną…jestem mama która zanim włoży do szafy ubrania musza być wyprasowane, nie znoszę pociętych ubrań ;) a to rządzenie wiem ze ułatwiłoby mi bardzo i prasowanie i przede wszystkim więcej czasu dla moich dziewczynek ;)

    Odpowiedz
  • Marlena 26 września, 2018 at 10:26

    Zaoszczędzony czas poświęcę na odpoczynek. Przy trójce dzieci ciężko odpocząć Nienawidzę prasowac. Kręgosłup pęka w pół kiedy masz piecioosobowa rodzinę i do tego dwa maluchy które cały czas się brudza. W pracy miałam taki prasowacz cudeńko. Marzeniem moim jest mieć go w domu

    Odpowiedz
  • Eliza 26 września, 2018 at 10:28

    Nie prasuję nic na bieżąco. Czas zacząć, może z Waszą pomocą się uda Jeśli to ma nie trwać długo, to na trening biegowy z córką nam czasu starczy.

    Odpowiedz
  • DOMINIKA 26 września, 2018 at 10:29

    Taki steamer byłby idealnym prezentem dla mojej mamy (A przy okazji dla mnie). Moja mama nienawidzi prasować I już od jakiegoś czasu marzy o takim urządzeniu. Czas który byśmy zaoszczędziły na prasowaniu ubrań przed wyjściem do pracy/ na studia poświęciłybyśmy na wspólne wypicie porannej kawy i rozmowę przy śniadaniu, bo bardzo często nam tego brakuje.

    Odpowiedz
  • Monika 26 września, 2018 at 10:48

    Zaoszczędzimy czas przeznaczylabym na moją pasje- jazde konną. Nie ma nic lepszego niż piękny jesienny spacer z moim czterokopytnym po parku, niestety coraz szybciej robi się ciemno na dworze. Dzięki SteaMaster moje koszulki polo do jazdy konnej będą prezentować się elegancko, a ja będę miała więcej czasu na spacery.

    Odpowiedz
  • Patrycja 26 września, 2018 at 11:17

    Od października zaczynam studia, więc konkurs spadł jak z nieba Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na szybką powtórkę przed zajęciami *anatomia sieje postrach* Wiedza utrwalona + schludnie wyprasowane ubranie = zorganizowany student

    Odpowiedz
  • Kasia 26 września, 2018 at 11:40

    Tez jestem na etapie wykonczenia poddasza juz od… roku moja garderoba jest narazie skladzikiem na zabawki , ksiazki, i inne rzeczy typu „nie wiem gdzie to dac wsadze to do garderoby napewno znajde na to pomysl” mysle ze wolny czas od prasowania (a przy rocznym dziecku jest to pol dnia trzy razy w tygodniu) przeznacze dla mojej rodziny. Maz duzo pracuje i niestety nie zawsze mamy czas dla naszej trojki. Wiec przyda nam sie kazda wolna minutka❤

    Odpowiedz
  • Agnieszka 26 września, 2018 at 12:43

    Na zabawę z moim 4 letnim pięknym i bardzo energicznym pieskiem. Staram się spędzać z nim każda wolną chwilę!!!

    Odpowiedz
  • Agnieszka 26 września, 2018 at 13:33

    Ja mam malutką córeczkę i eleganckiego męża. Prasowania jest dużo i jeszcze więcej. Ubranka i koszule piętrzą się całymi dniami poupychane w kątach mieszkania, żeby na pierwszy rzut oka nie było widać. Ostatnio chciałam upiec na szybko chlebek bananowy ladygugu i zapomniałam o jajkach. ‍♀️ Bardzo brakuje mi czasu. Gdybym mogła zaoszczędzić kilka minut dziennie, to może podszkoliłabym się w gotowaniu, pieczeniu, bo w kuchni idzie mi raczej marnie.

    Odpowiedz
  • Mama Joana 26 września, 2018 at 14:27

    Prasować nie cierpię szczerze
    Dlatego czas z żelazkiem ciągle mierzę
    Wszystkie zyskane minuty są bezcenne;
    W zimie piekę z dziećmi ciastka korzenne.
    Co można robić z maluchami w lecie
    Hmm – ciągła zabawa- sami wiecie…
    W wolnym czasie, jesienią i wiosną
    Oglądamy filmy rodzinką radosną !

    Odpowiedz
  • sunflower 26 września, 2018 at 15:23

    (…) na MONITOROWANIE „obiektów” czyt. kawalerów do wzięcia :-) . Naukowcy wykazali,że wystarczy 1\5 sekundy ,żeby się zakochać dlatego w czasie nieprasowania,zaoszczędzone cenne minuty przeznaczę na wypatrywanie z balkonu Romana znaczy się Romea,w sumie Roman też może być!Nie chcę skończyć jako stara panna … ttttfffuuu,wróć … dojrzała,niezamężna kobieta 18+VAT z ciężkim żelazkiem i z kotem,którego nie mam,siedzącym na desce do prasowania.Gdyby się udało wygrać prasowacz od SteaMaster to prasowałabym koszule mojego przyszłego lubego długo i szczęśliwie!Ale najpierw muszę być na konkursowym podium,a potem będzie już z górki,nie no z balkonu jak wyżej napisałam,poznam Tego,który będzie pasować do mnie niczym stacja parowa do dyszy ze stali nierdzewnej,a następnie „już mi niosą prasowacz parowy,już napełniony jest zbiorniczek wody” i wtedy mogę spokojnie ślubować nawet dożywotnie prasowanie :-).Kiedyś tam popijając kawę na balkonie będziemy wspominać „Pamiętasz jak to się zaczęło?”,”Pamiętam u Karoliny i Adriana,na blogu był konkurs.Najpierw wygrałam Steamaster`a,a potem miłość” :-)

    Odpowiedz
  • Pani Chyłowa 26 września, 2018 at 16:40

    Co zrobię z czasem zaoszczędzonym na prasowaniu? Odpowiem krótko: Całkowicie nic! Czas zaoszczędzony, to mój czas, więc przeznaczę go tylko dla siebie. Zamknę się w pokoju przed światem, wyprasuję co trzeba w tempie błyskawicy, a później… poleżę, poczytam, pomaluję paznokcie. Sama i w ciszy. Bo przecież nikt nie będzie mi przerywał, w obawie o to, że postawię go na miejscu prasowacza. Czy może być lepiej spędzony czas? Chwila spokoju po dniu pełnym aktywności to najwspanialsze, co się może przytrafić. Wtedy chyba prasowanie stanie się moją ulubioną czynnością. A było dotychczas znienawidzoną! :)

    Odpowiedz
  • Agnieszka 26 września, 2018 at 18:38

    Na malowanie kamieni:)
    Pomyslalam ostatnio, ze miasto jest takie szare. Planuje malowac wieksze kamienie I rozstawiac je po miescie. Z pozytywnymi przeslaniami I w cudownych kolorach:)

    Odpowiedz
  • szaloncia2 26 września, 2018 at 20:05

    Prasowanie żelazkiem to nie lada wyzwanie – zajmuje mi ono miliony minut. Kiedy wykonuję tą czynność, to czas wlecze się niemiłosniernie…A gdyby tak stać się szczęśliwą posiadaczką prasowacza…Oj to by było coś. Nie dość, że prasowanie stało by się moją ulubioną czynnością, to na pewno zoszczędziła bym bardzo wiele czasu, który wykorzystała bym na…wizyty w hopspicjum dla dzieci…to by były dodatkowe minuty i chociażby jedna baśń do przeczytania więcej…Dzieci na penwo by się ucieszyły. Chodzę tam, kiedy mogę i czytam bajki. Nie ma nic bardziej wzruszającego, od uśmiechu cieżko chorego dzieciaczka. Raduję się, kiedy wiem, że mogłam mu sprawić radość. Dlatego też te cenne dodatkowe minuty przeznaczę na odwiedzeniu tych mądrych, a jakże doświadczonych przez los dzieciaczków.

    Odpowiedz
  • zielka 26 września, 2018 at 20:12

    Jesteśmy pięcioosobową rodziną, więc pranie i prasowanie grane są u nas na okrągło. Codzienne przygotowanie wszystkim świeżych, niepomiętych ubrań (zwłaszcza falbaneczek przy sukienkach czy spódniczkach moich córek) zajmuje mi trochę czasu, a czas z mamą jest w większych rodzinach szczególnie dzieciom potrzebny. Taki sprzęt na pewno usprawniłby cały proces. Zaoszczędzony czas mogłabym zatem przeznaczyć na to, co najważniejsze w rodzinie: poczytanie dzieciom (kochają książki!), na wspólne zabawy, spacer, spokojną, niezakłóconą rozmowę czy przytulanie – po prostu bycie razem :)

    Odpowiedz
  • kropka010 26 września, 2018 at 20:31

    Moja pewność jak Miękka chusteczka ociera Twe łzy, Twe smutki małe i duże,
    przegania gwałtowne, dziecinne burze
    Mój Uśmiech jak Ciepły szal otula radosne chwile i ogniki…
    co tańczą nieśmiało w rytm serca muzyki
    Moje dłonie jak Kryształowe lustra malują Twe najlepsze odbicie…
    każdą chwilę dobra w podwójnym zachwycie
    Moje oczy jak Kolorowy parasol przegonią czarne chmury i złe zawieruchy…
    dadzą iskrę nadziei i ziarnko otuchy
    Moja miłość Twój uśmiech, Moje dłonie, Twoje dobre oczy, Moje serce – przy Twoim wytrwale wciąż kroczy;
    Tak było, jest i nadal zostanie tak samo … chcę kochanie poświęcić Ci każdą wolną minutę … bo jestem Twoją mamą

    Odpowiedz
  • zielka 26 września, 2018 at 21:04

    Jesteśmy pięcioosobową rodziną i codzienne przygotowanie każdemu świeżych, niewymiętych ubrań (zwłaszcza sukienek i spódniczek z falbaneczkami moich córek) zajmuje mi trochę czasu, a czas z mamą jest bardzo potrzebny dzieciom w większych rodzinach. Taki sprzęt na pewno bardzo usprawniłby cały proces. Zaoszczędzony czas wykorzystam na to, co najważniejsze w rodzinie: na czytaniu dzieciom (kochają książki!), na wspólną zabawę, spacer, spokojną, niezakłóconą rozmowę, przytulanie – po prostu bycie razem :)

    Odpowiedz
  • Agnieszka 26 września, 2018 at 21:33

    Czas, który otrzymam w gratisie, przeznaczę na produkcję większej ilości ubrań do prasowania :)
    Tak, tak – uwielbiam tworzyć ubrania samodzielnie! Kocham łączyć je z tymi kupionymi i w efekcie cieszyć się stylizacjami, których nie ma dosłownie nikt.
    Zaczęło się od czapek na drutach, które zrobione samemu mają naprawdę wiele walorów: są z włóczki wybranej przeze mnie (nie z akrylu…), mają wzór dopasowany do mnie i ogrzewają mnie przez całą zimę. Do tego oczywiście cieszą oko i nosząc je jestem ogromnie dumna.
    Uwielbiam także haft na bluzkach, ponieważ w ten sposób mogę pokazać innym moje podejście do życia, moje wartości.
    Polecam wszystkim takie wykorzystanie dodatkowego czasu – rozwiniecie swoją kreatywną stronę i nie będziecie mogli opędzić się od komplementów na temat oryginalności waszego stylu :)

    Odpowiedz
  • Julia 26 września, 2018 at 23:58

    Moje największe marzenie! ❤❤
    Zdecydowanie ten czas poświęciłabym na robienie prania, żeby móc znowu prasować! I tak w kółko! Przede wszystkim zaoszczędziłabym nie tylko czas ale i nerwy! ❤

    Odpowiedz
  • BasiaPrzedszkolanka 27 września, 2018 at 07:27

    Czy tylko ja uwielbiam pracować? To byłaby dla mnie nowa jakość i sposób na odprężenia (tak- czasem włączam muzykę i pracuje i to mnie odpręża)!
    Zaoszczędzony czas myślę, że znając mnie wykorzystałabym na zakupy-w końcu trzeba mieć co prasować- a wiadomo, każdy pretekst jest dobry do kupienia nowej spódnicy, koszuli czy sweterka równie prawdopodobne jest, że zaoszczędzony czas poswiecilabym na gotowanie lub sprzątanie (może jakis konkurs na Thermomix albo iRobot? Haha)
    A tak na poważnie to dzięki temu miałabym wreszcie czas żeby posiedzieć z ukochanym, obejrzeć dobry film lub serial albo wziąć długa kąpiel z dobra książka i swiecami

    Odpowiedz
  • DorotaA 27 września, 2018 at 09:24

    Zaoszczędzony czas wykorzystałabym na przytulasy dla moich synów. W końcu wychowuję przyszłych mężów i ojców, których przygotuję do życia – także ze steamerem..

    Odpowiedz
  • Teresa 27 września, 2018 at 16:05

    Zaoszczędzony czas wykorzystam na wspólną kąpiel z ukochanym. Będzie to kąpiel pełna pachnącej, puszystej piany, wśród blasku świec i dzwięków ulubionej muzyki. To będzie nasz taki relaks- moment wytchnienia i przyjemności.

    Odpowiedz
  • ciotka klotka 28 września, 2018 at 17:26

    Do tej pory prałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Ciuchy które nie były nam bardzo potrzebne , urosły w stertę brudnych ubrań w mojej łazience. Działo się tak , przez mój strach przed ciągłym prasowaniem. A teraz zaoszczędzony czas wykorzystam by w końcu pozbyc się sterty brudów. Przecież teraz prasowanie to czysta przyjemność!

    Odpowiedz
  • EdytaWi 28 września, 2018 at 21:58

    Zaoszczędzone minity na prasowaniu wykorzystam na …. ciepłą kąpiel wśród piany, z kubkiem ciepłego kakao i zapalonymi świecami. Odkąd zostałam MAMĄ tylko szybkie prysznice, a ja? chciałabym odsapnąć w wannie i cieszyć się z uczucia”chwilowej” wolności jaką daje mi ten prasowacz. Błoga chwila samotności, w której wyłączę na chwile myślenie i odświeże swój umysł. Moment w którym zatopię się w odprężeniu i pokocham siebie na nowo. Bo marzę o odrobinie czasu dla siebie, który pozwoli mi odsapnąć i poczuć się znów kobietą, poczuć kwintesencję kobiecości ! Ot tyle, czy dla matki to tak wiele ? Owszem! Dlatego potrzebuje ratunku !

    Odpowiedz
  • Karolina 29 września, 2018 at 08:08

    Myślę, że zaoszczedzony czas spędzimy razem we dwoje. Tak we dwoje! Obowiązki w naszym domu nie spadają na jedną osobę. Dzielili się nimi, lub wykonujemy je wspólnie, ale prasowanie zostawiam facetowi ( Nie lubię prasować, a jak się robią zagniecenia to dostaje szału), a dzięki takiej maszynie może ja będę pracować częściej, ale na pewno szybciej, dzięki temu zostanie nam czas-u np. Na wspólne gotowanie lub wspólne piesze wycieczki, które lubimy bardzo. :)

    Odpowiedz
  • neska 29 września, 2018 at 10:55

    Jestem mamą dwóch rozrabiaków, prania i prasowania mi nie brakuje ;) Kilka minut tylko dla siebie przeznaczyłabym na czytanie książek, które kiedyś tak uwielbiałam, a teraz niestety nie mam na nie czasu :(

    Odpowiedz
  • Magda 29 września, 2018 at 11:12

    Na co wykorzystam zaoszczędzony czas przy prasowaniu? Cóż, nie jest to jednoznaczne pytanie, jest bowiem wiele rodzajów aktywności, na które mogłabym przeznaczyć zaoszczędzony czas. Z pewnością przeznaczyłabym ten czas dla siebie samej – chwile spędzone z książką? Grą komputerową? Zrobienie maseczki? Może wykorzystałabym ten czas na śniadanie zjedzone w łóżku? A może na zabawę z moją morską świnką? W każdym razie postarałabym się żeby zaoszczędzone minuty były kwintesencja korzystnego mariażu między przyjemnie spędzonymi chwilami a praktycznością ich wykorzystania. Żeby stanowiły symbol mego uwolnienia się od konformistycznego dyktatu unifikacji i uniformizmu, innymi słowy żeby zostały poświęcone na coś niebanalnego, na aktywność wyróżniającą się spośród zalewu sztampy. Być może poświeciłabym ten zaoszczędzony czas na naukę – jest to bowiem bardzo pożyteczna aktywność – może uczyłabym się niemieckiego i hiszpańskiego. A może poświeciłabym je na sen – zawsze mam interesujące sny, czasami nawet prorocze, raz nawet wyśniłam płeć i imię dziecka kuzynki więc kto wie, może znowu bym coś wyśniła podczas tych zaoszczędzonych minut? Któż to może wiedzieć? Może poświeciłabym je również na czytanie książek mojej niewidomej babci, która teraz przebywa w szpitalu więc w tych zaoszczędzonych chwilach poszłabym do niej do szpitala zapytać jak się czuje. Innym razem podczas tych zaoszczędzonych podczas prasowania minut poszłabym na krótki spacer by delektować się właśnie nadchodzącą jesienią. A po powrocie wykorzystałabym resztki upływającego czasu na sprawdzenie jak jest: „nie znoszę prasować” w najpopularniejszych językach świata by nauczyć się tego na pamięć. A może napisałabym wiersz sławiący zalety Steamastera? Z pewnością codziennie znajdę inny pomysł na wykorzystanie tych zaoszczędzonych minut.

    Odpowiedz
  • Adam K :) 29 września, 2018 at 13:28

    Przy szóstce dzieci naprawdę muszę się „oprasować” aż para bucha z uszu. Dzięki takiemu urządzeniu zaoszczędzone minuty wykorzystałbym na własnoęczne wykonanie zabawek dla dzieci. Uwielbiam majsterkować, strugać i dla swoich dzieci wykonywać prawdziwe cuda z „drewna z odzysku”. Chciałbym stworzyć do ich pokoju stolik z ławeczkami przy którym cała szóstka mogłaby malować, okrągły, pomalowany na morskie kolory. To urządzenie każdorazowo pozwoliłoby mi wykorzystać czas na dokańczanie mego dzieła, które ciągnie się i ciągnie. Mina dzieci gdy po przebudzeniu widziałyby takie cudo w pokoju?bezcenna!

    Odpowiedz
  • Janina Stanowska 29 września, 2018 at 17:45

    Wspaniałe urządzenie, z całą pewnością zaoszczędziło by mi wiele czasu na prasowaniu spódnic i spodni, które sama produkuję, tj. szyję. prasuję i pakuję w folię dla zleceniodawcy.
    Zaoszczędzony czas przeznaczyłabym na naukę, czytanie książek i zabawę z 8 letnią wnuczką Darią.
    Wspólnie lubimy spacerować po parku i lesie, chodzić na plac zabaw, ćwiczyć na urządzeniach, razem przygotowywać posiłki i piec ciasteczka.
    Uwielbiamy się a mamy tak mało czasu dla siebie :))

    Odpowiedz
  • Maciej 29 września, 2018 at 18:04

    Zdobędę HIMALAJE szczęścia! Dzięki prasowaczowi SteaMaster z gracją KOZICY i prędkością SOKOŁA WĘDROWNEGO wyprasuję GÓRĘ ubrań. Tym samym zdobędę SZCZYT SZCZĘŚCIA I ODPOCZYNKU. Na samym WIERZCHOŁKU czeka na mnie BŁOGIE LENISTWO i nicnierobienie.

    (zgodnie z zadaniem konkursowym, moja odpowiedź jest krótka ;))
    Pozdrawiam
    Maciej

    Odpowiedz
  • Sylwusia26 29 września, 2018 at 18:53

    Wreszcie znajdę dla siebie czas,
    Zaoszczędzony nie pójdzie w las,
    Zabiorę mą chwilę na wyprawę,
    I rozpocznę malowania zabawę.
    Sztaluga i farby są zapakowane,
    Piękne widoki – będą malowane,
    Poczuje chłód jesieni i namaluje,
    Tak spędzić czas teraz potrzebuje.
    Ciągle go brak, tak wykorzystam,
    Z wolnej chwili radośnie skorzystam,
    Namaluje pejzaż pięknej jesieni,
    Wolny czas na pewno mnie odmieni.

    Odpowiedz
  • Aarko13 29 września, 2018 at 19:00

    Rzucę to wszystko bez oka mrugnięcia,
    Wyruszę przed siebie by zrobić zdjęcia,
    Daleko nie zajdę, lecz wszystko się uda,
    W wolnej chwili nigdy nie panuje nuda.
    Zabiorę swój termos, naleje tu herbaty,
    A to będzie przygoda rozłożona na raty,
    Wykorzystam ten czas na zdjęć robienie,
    Nudzi mnie ciągłe w domu tu siedzenie !
    Chcę coś pozwiedzać, chwile przygarnę,
    Swojemu zapracowaniu wszystko wygarnę,
    Złapię wreszcie oddech, pasji się oddam,
    Już nigdy tak łatwo prasowaniu nie poddam.

    Odpowiedz
  • Grażyna 29 września, 2018 at 19:17

    Zaoszczędzony czas, zaoszczędzone minuty wykorzystam na…… na kolejne pranie bo skoro tak szybko i bezboleśnie się prasuje to druga praleczka ciuchów będzie mi niestraszna i dam radę je uprasować i nie będą się piętrzyły „paskudy” na fotelu aż ktoś się zlituje i je uprasuje a zazwyczaj tym kimś jestem ja.

    Odpowiedz
  • Arleta 29 września, 2018 at 20:52

    Wspaniała rzecz taki prasowacz!
    A mój zaoszczędzony czas na pewno wykorzystałabym na zrobieniu fotoksiążek oraz albumów fotograficznych. Uwielbiam robić zdjęcia i w moim domu jest ich dużo. Natomiast zawsze brakuje czasu aby usiąść przed komputerem i zrobić fotoksiążkę z wakacji czy też z całego roku szkolnego dzieci.

    Odpowiedz
  • wwiissnia 29 września, 2018 at 22:41

    Na co wykorzystam zaoszczędzone minuty?Na wspomnienia! Wezmę do ręki album ze zdjęciami i z lezką w oku będę spoglądał, jak wraz z kolejnymi zdjęciami moje dzieci rosną, jak zmieniają się i stają się samodzielni. Kocham swe dzieci nad życie, i mimo ciężkiej fizycznej pracy,po poworcie jedyne o czym marzę to przytulić moje pociechy, dać im się przejechać na moich obolałch plecach i pobawić się w gilgotkowego potwora. A gdy śpią to pomagam żonie, prasowanie jest zawsze na mojej głowie.I tak właśnie za sprawą tego urządzenia, siadłbym na kanapie, wziął album i przeniósł się wehikułem czasu do momentu w którym zdjęcia zostały wykonane

    Odpowiedz
  • Oliwia 30 września, 2018 at 16:30

    W życiu bym się nie spodziewała, że taki mały człowiek moze wybrudzić tyle rzeczy…
    „Nie kupuj dużo ubrań na te małe rozmiary, mała szybko z nich wyrośnie”. I tu się zgadzam, rośnie jak na drożdżach. Nie wiem tylko dlaczego nikt mi nie powiedział, że to, że nie zaopatrzę się w pokaźną ilość bodów, pajaców i polspiochow ze względu na oszczędność, będzie się wiązać z tym ile obowiązków sobie dołożę, które zaraz po porodzie, z pierwszym dzieckiem, którego tak naprawdę dopiero się uczysz, nie ukrywamy, nie są ulatwieniem. I o ile wiedziałam, że dziecko brudzi jak zaczyna samo jeść, jak będę rozszerzać mu dietę, jak będzie już biegać i się wywracać, jak będzie chodzić do żłobka i przedszkola, to ile rzeczy może wybrudzić mała, słodka kruszyna?
    I życie zweryfikowało i boleśnie rozwiało moja wizję idealnego świata z maluszkiem w domu. Ona będzie smacznie spala, a ja będę wisiała nad nią i ja oglądała, bo przecież nie będę mogła się na nią napatrzeć… O rany, jakbym chciała wrócić do etapu ciąży i sobą po prostu wstrząsnąć
    Nie narzekam, w domu jest cudnie, ale chciałabym wiedzieć, że nie będzie tak cudnie i tak kolorowo. Że będzie ulewach po tysiąc razy po posiłkach, nawet wtedy, gdy już będę myślała, że to na pewno koniec i właśnie ja przebiorę. Że kupa nie zawsze zostanie w pieluszce, a zazwyczaj z niej po prostu wyjdzie i to i góra i dołem i takimi drogami, o których istnieniu nie miałam pojęcia! Że ręcznik po kąpieli to idealne miejsce na załatwienie swojej potrzeby, bo nie można być za czystym, że rożek jest świetny do ulewania, zwłaszcza jego biała strona, a jak się postaramy, to z przewijaka można oddać strzał, który doleci aż do łóżeczka. I można, oprócz w prześcieradło i śpiworek, trafić też w czoło maskotki!
    Prania jest tyle, że cieszę się, że przy urządzaniu pomieszczenia gospodarczego doradca w sklepie przekonał mnie do pralki z większym bębnem. Bo oczywiście moje wyobrażenia, że taki maluszek nie wybrudzi zbyt dużo i że będziemy dorzucać swoje rzeczy do prania w hipoalergicznym proszku legły w gruzach
    I o ile pranie, to nie jest jakieś strasznie uciążliwe zajęcie i nie zajmuje mnóstwa czasu, to prasowanie tego wszystkiego… Prasowanie tego wszystkiego jest po prostu nieludzkie. Zwłaszcza, jak się robi to starym żelazkiem, które dostało się od teściowej, które co jakiś czas (średnio co jedną stertę prania) trzeba czyścić solą, soda albo innym wymyślnym sposobem, żeby nie zniszczyć ubrań.
    Ale, ale! Do rzeczy! Na co przeznaczyłbym zaoszczędzony czas? Usiadłabym na fotelu z książką, na przeciwko łóżeczka. I najzwyczajniej w świecie czytalabym książkę albo po prostu wpatrywała się w swoją Hanię. Czysta Hanię

    Odpowiedz
  • Iga 30 września, 2018 at 16:35

    Ja zdecydowanie kocham pasować. ❤️
    Mogłabym robić to co dzień gdybym tylko miała wystarczającą ilość ubrań… Jednak która kobieta ma ich aż tyle gdybym wygrała, wyprasowala bym chyba wszystko sobie, rodzinie i sąsiadom. Z radości.
    A potem gdybym już wszytko miała gładkie, proste i poukładane wolny czas spędziłabym na doskonaleniu gotowania bądź po prostu odpoczynku od ciągłego życia w biegu.

    Odpowiedz
  • Angelika ;) 30 września, 2018 at 17:43

    Andzia dzisiaj wstała z rana
    Znowu czeka sterta prania
    Mnóstwo ciuchów i pościele
    Ja tu chyba oszaleje
    Nienawidzę prasowania
    Parownica – duża zmiana
    Z prasowaniem schodzi tyle
    Parownicą – moment, chwilę

    A w zaoszczędzonym czasie
    Będę leżeć na tarasie
    Pisać wiersze, czytać książki
    Robić sobie pyszne krążki
    Będę jeździć na rowerze
    Hulajnodze i skuterze
    Gdy jest ciepło, grać w siatkówkę
    A jak zimno, to w planszówkę

    Sobie można tak pomarzyć
    Wszystko może się wydarzyć
    Trzeba wierzyć, że się uda
    Byłyby to wielkie cuda!

    Odpowiedz
  • wiosenka83 30 września, 2018 at 18:25

    Dodatkowe minuty wykorzystam na tulaski z moim Tulaskiem… Córeczka tak szybko rośnie, że każda nasza wyjątkowa chwila pełna przytulenia jest na wagę złota… W dodatku przytulanie wspaniale wpływa na jesienny nastrój… W przeciwieństwie do prasowania ;) Pozdrawiam, Mama Zosi

    Odpowiedz
  • moniaaa777 30 września, 2018 at 19:18

    Zaoszczędzone minuty na prasowaniu przeznaczyłabym na urządzenie sobie z dziećmi domowych teatrzyków, takich przedstawień 'z niczego’, czyli z przebrań i rekwizytów zrobionych własnoręcznie w ramach recyklingu że starych prześcieradeł, zasłon, obrusów i ubrań. To się nazywa rozrywka na miarę XXI wieku :))

    Odpowiedz
  • Anulka2704 30 września, 2018 at 19:25

    Gdybym zaoszczędziła nieco czasu na prasowaniu to odsunęłabym stolik w salonie i wskoczyłabym w kwiecistą sukienkę dookoła obszytą falbankami, włączyłabym ulubioną muzykę, po czym w rytmie nuconej piosenki zataczałabym koła tańcując po parkiecie. Śpiewałabym, podskakiwałabym, czas spędzałabym wesoło – bo do szczęścia tak niewiele potrzeba!

    Odpowiedz
  • Karola 30 września, 2018 at 20:11

    Nie przepadam za prasowaniem, ale ktoś to musi robić. Ale taki sprzęt to by było coś. A czas zaoszczędzony dzięki temu cacku poświęciła bym mojemu narzeczonemu. Więcej czasu spędzonego razem to jest coś. ❤ bo życie jest za krótkie by tracić je na rzeczy przyziemne. ☺

    Odpowiedz
  • Madeleine89 30 września, 2018 at 20:15

    Zaoszczędzone minuty przy prasowaniu wykorzystałabym na prasowanie! Taki prasowacz od SteaMaster to musi być świetna sprawa, a gdy już prasowanie sprawia przyjemność, to prasowałabym więcej i więcej, i więcej, a do tego skuteczniej. W gruncie rzeczy to lubię prasować. Mam wówczas dużo czasu na przemyślenia, ulubiony serial, czy po prostu ciszę. Choć nie powiem są rzeczy, których prasować nienawidzę!

    Odpowiedz
  • Koliberek 30 września, 2018 at 20:25

    Zaoszczędzone minuty przeznaczyłabym na dłuższą grę wstępną z mężem. Przy parce szkrabów gra wstępna to nie maraton a wyścig. Nadmiar obowiązków przytłacza, a to byłby świetny sposób zarówno na relaks, jak i na to by więź małżeńską pielęgnować. W końcu romantyczna kolacja przy świecach, tylko we dwoje, gdy dzieci śpią to nie tylko nie lada wyzwanie, ale i niezły rarytas. Także zaoszczędzone minuty przeznaczyłabym na ugotowanie/zamówienie*czegoś pysznego na kolację sam na sam z mężem!
    * niepotrzebne skreślić.

    Odpowiedz
  • Aneta Majchrzak 30 września, 2018 at 21:06

    Zaoszczędzone przy prasowaniu minuty przeznaczę na rodzinny spacer po przykrytej opadającymi liśćmi okolicy. Ciepło ubrani pójdziemy całą rodziną na długi spacer, będziemy zbierać kasztany, żołędzie, jesienne liście i gałązki. Po powrocie do domu z zebranych „łupów” przygotujemy cudowną dekorację, która nic nie kosztuje i nada naszemu domowi romantyczno-nostalgiczny urok.

    Odpowiedz
  • Zakręcona 30 września, 2018 at 21:24

    Każdą zaoszczędzoną minutę przeznaczę na cieszenie się tym, że więcej nie muszę wyciągać swojego przedpotopowego, bardzo ciężkiego żelazka, prasować nim ubrań na trochę za niskiej desce i sklinać pod nosem na całe swoje życie podczas każdego takiego „posiedzenia”. To będzie naprawdę wielka radość. ;)

    Odpowiedz
  • Mąż niedocenionej żony 30 września, 2018 at 21:28

    Kupię kwiaty ukochanej, zabiorę ją na randkę, ugotuję jej coś… jednym słowem docenię! Docenię, że przez te wszystkie lata miała siłę i ochotę prasować moje koszule, zawsze robiąc to z uśmiechem i bezinteresowną miłością. :)

    Odpowiedz
  • justusica 30 września, 2018 at 21:36

    Zwykle postępuję racjonalnie, niewykluczone jednak, że przez kolejny praktyczny prezent w moim domu akceptowalny poziom zdrowego rozsądku zostałby przekroczony i żeby odreagować oddałabym się odrobinie szaleństwa. Ot, chociażby buszując po sklepach w poszukiwaniu fantazyjnych fatałaszków, które byłyby wyzwaniem dla tego sprzętu! Obecnie w mojej szafie nie ma miejsca na rzeczy, które wymagają prasowania. Dominują tu do bólu proste i praktyczne elementy garderoby. A może by tak dla odmiany plisy i tiul?

    Odpowiedz
  • Adrianna F. 30 września, 2018 at 22:33

    Gdybym zaoszczędziła minuty na prasowaniu (a przy 2 latku i przyszłym mężu, który brudzi się gorzej niż dziecko mam do prasowania i prania sporo) to poświęciłabym go pasji, którą odkryłam jakieś dwa lata temu. Zawsze byłam gapą jeśli chodzi o plastykę i technikę – nauczyciele z trudem wpisywali mi chociażby tróję do dziennika. Po urodzeniu dziecka chciałam jednak zrobić coś dla siebie, coś co bym pokochała. Zaczęło się od uszycia pluszaka dla synka ze starych t-shirtów. Wyszedł wspaniały! Później zrobiłam etui na wino dla dziadków z moich starych jeansów – wyszło imponująco! Stwierdziłam, że chyba nie jest ze mną tak źle i w każdej wolnej chwili próbowałam swoich sił w DIY. Tego czasu jednak mi brakuje do dziś. Gdybym go zaoszczędziła, mogłabym zrobić własnoręczne ozdoby na święta (doniczki na cypysiki z puszek po konserwach, czy aniołki ze sznurków). Mogłabym też zrobić każdemu z bliskich jakiś malutki upominek dołączony do prezentu pod choinką. Zauważyłam, że więcej radości sprawia im coś co zrobię sama niż coś co kupię w sklepie. Tak tak, wiem, że to dopiero pierwsze powiewy października ale nim się obejrzymy będzie już grudzień i warto myśleć już o czymś, co sprawi radość naszym bliskim. Prasowacz – spełnia marzenia i pozwala oddać się pasji, na którą nie ma się czasu. Planuję też od dawna zrobić półkę na resoraki dla mojego synusia … baby też potrafią i mogą, a co! Zamiast prasować godzinami wymięte portki i koszule, mogłabym wbijać gwoździe i wdychać zapach farby i sprayu. Radość mojego syna byłaby bezcenna. :)

    Odpowiedz
  • karolina27 30 września, 2018 at 22:47

    Ostatnio odkryłam świetny sposób na odprężenie i każdą wolną chwilę wykorzystuję właśnie na tę czynność.. Kolorowanki dla dorosłych to moja domowa terapia relaksu. Przywędrowały do nas niedawno, ale już podbiły moje serce. Wypełniam pustą przestrzeń barwnym „dziełem”, odczuwając dumę tworzenia i czystą przyjemność, odrywając się od pośpiechu, szybkiego tempa miasta i codziennych problemów. Kolorowanki dla dorosłych naprawdę potrafią wyciszyć i oczyścić umysł. Polecam!

    Odpowiedz
  • Zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

    Zobacz najnowsze wpisy!